Witam, od tygodnia jesteśmy posiadaczami 13-miesięcznego owczarka niemieckiego. Poprzedni właściciele chyba nie do końca radzili sobie z jego charakterkiem, więc od pierwszego dnia zaczęłam z nim pracować nad najbardziej niepożądanym zachowaniem - gryzieniem rąk. Cały tydzień pies zachowywał się wzorowo. Poświęcałam mu kilka godzin dziennie, które wykorzystywaliśmy na zabawę, naukę, spacery i przyjemności. Nauczył się kilku podstawowych komend: "do mnie", "siad", "leżeć" (nie znał tych komend w ogóle). Praktycznie już nie gryzł, kiedy tylko wyczułam jego zamiary od razu mówiłam "nie wolno" i pies reagował. Na smyczy chodzi bardzo ładnie, nie ciągnie, nie wyrywa się, nie szczeka na ludzi idących czy na rowerach ani na inne psy. Dzisiaj jednak chyba coś w niego wstąpiło. Podczas zabawy piłką nagle tracił nią zainteresowanie, wskakiwał na mnie i próbował kopulować, gryzł rękę, a przy próbie wyjścia na spacer gryzł i szarpał się ze smyczą (w efekcie czego dzisiaj nie poszliśmy na spacer, 3 razy próbowałam go podpiąć kiedy był spokojny, ale za każdym razem kończyło się tak samo). Kiedy chwycił mi rękę to jedyną opcją, żeby ją puścił było piszczenie - pies był zdezorientowany i uspokajał się, ale tylko na chwilę. Miałam wrażenie, że ciągle jest pobudzony. W ciągu tamtego tygodnia w ogóle tak nie robił. Jestem kompletnie zdezorientowana jego zachowaniem. Co robić kiedy na mnie wskakuje, chce kopulować i nie reaguje w ogóle na "nie wolno"? Stać nieruchomo? Odejść czy próbować przekierować jego uwagę na zabawkę? Dodam, że pies za każde dobre zachowanie był nagradzany smakołykiem i pozytywnym tonem, a na "nie wolno" reagował - od razu rezygnował z zamiarów. Być może czymś go prowokuję do takiego zachowania? Nie wiem gdzie popełniłam błąd, że pies z dnia na dzień tak się zmienił. Może znudziły mu się zabawki i dotychczasowe zabawy? Za wszelkie rady z góry dziękuję.