Zastanawiam się nad adopcją małego, ale dorosłego pieska ze schroniska. Mam zamiar wychodzić z nią normalnie 3 razy dziennie na spacer, jednak mieszkam sama i pracuję na pełny etat. Stresuje mnie bardzo myśl, że pies może męczyć się trzymając mocz te 9 godzin, kiedy mnie nie będzie. Pomyślałam, że rozwiązaniem mogłoby być uczenie jej załatwiania się w kuwecie. Byłabym przynajmniej spokojna, że nie męczy się będąc sama w domu. Czasem też muszę zostać dłużej w pracy i nie chciałabym, żeby pies się wtedy męczył jeszcze dłużej.
Poczytałam trochę tematów na ten temat - między innymi na dogomanii jednak mimo wszystko postanowiłam spytać - czy jest to złe rozwiązanie, jeśli pies będzie się załatwiał i do kuwety w domu i na zewnątrz? Nie będzie widział wtedy rozróżnienia i może załatwiać się byle, gdzie w domu? Nie przeszkadzałoby mi nawet, gdyby cały czas załatwiała się do kuwety, a na spacery chodziłybyśmy rekreacyjnie (na pewno wychodzenie 3 razy dziennie mnie nie przeraża, bo miałam już psa i też sama z nim tyle wychodziłam, tyle, że wtedy nie musiał czekać na mnie tak długo).
(Wiem, że długo mnie nie będzie i biedaczka będzie musiała spędzać wiele godzin sama. Na początku to przemawiało do mnie za tym, żeby jednak nie brać psa, ale pomyślałam, że może lepiej, żeby te 9 godzin spędzała w domu niż w schroniskowym boksie. Rozważam też wzięcie dwóch małych psów, żeby nie czuła się samotna, podczas mojego pobytu w pracy).
W każdym razie na razie rozważam temat kuwety. Jak myślicie? Czy ktoś stosuje takie rozwiązanie?