Adusko... trudno w tej sytuacji coś poradzić... Czy jest szansa pomóc - może ocenić tylko wet. Ja niedawno też musiałam pożegnac moją ukochaną sunię. Wzięliśmy ją ze schroniska 12 lat temu. Była już dorosła, "oceniona" na 2 lata - ONka. Piękna, ale co ważniejsze - wyjątkowo wierna i kochana (a nie był to nasz pierwszy piesek). Wiek zaczął dawać znać o sobie: stwierdzone poważne zwyrodnienie kręgosłupa i częściowy paraliż tylnych łap (na trocoxilu), nietrzymanie moczu (opanowane) i od kilku tygodni znaczna utrata wagi. Zrobiliśmy wszystkie zalecone badania: rtg, usg, szczegółowy obraz krwi - wszystko oscylujące wokól normy. Suncia chudła i słabła. Trudno jej było zejsć z kilku stopni, o spacerach kilkadziesiąt metrów od domu nie było mowy. Do tego problemy trawienne.... Kolejna wizyta u weta i na pytanie jak jeszcze możemy jej pomóc powiedział: możemy sprobować, ale... to chyba będzie już tylko wyciąganie pieniędzy...
Przepłakaliśmy kilka dni (jeszcze dziś mam w gardle "kluchę", jak o tym mówię), wyrzuty sumienia... Dziś, z perspektywy kilku miesięcy uważam, że przychodzi taki moment kiedy przyniesienie ulgi bezbronnej, zdanej na nas istocie jest tym co jeszcze możemy, co powinniśmy zrobić...