-
Posts
19 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kk207
-
[quote name='asiak_kasia']tylko, że bardzo łatwo się wyłgać od tego. Po pierwsze musisz udowodnić, że pies tam przebywa faktycznie tyle czasu ile mówisz. A to jest w gruncie rzeczy niewykonalne, zawsze mogą się tłumaczyć, że jest tam od godziny/na chwile itd. po drugie, nie wiem czy jakakolwiek organizacja zajmie się psem bo szczeka. Dopóki jest dobrze karmiony i nie jest ewidentnie fizycznie zaniedbany, to nikt nie kiwnie palcem. ilość psów w potrzebie jest tak zastraszająca, że nie sądze, by ktokolwiek tutaj interwencje przeprowadził. Z drugiej strony mam inna propozycję, może skontaktuj się z milośnikami rasy- jest forum owczarek.pl Może ktoś z waszych okolic z ułożonym owczarkiem mogłby się z nimi spotkać i pogadac, pokazac realnie na swoim psie jak to powinno wygladac? Może przekona właścicieli do pracy nad psem, albo chociaż oddania go w dobre rece? Tutaj niestety wszystko zależy od dobrej woli właścicieli psiaka.[/QUOTE] Dziękuję za rady i dobre chęci. Niestety ze strony właścicieli tego psa raczej nie ma dobrej woli. Oni postępują tak jak im wygodnie i załatwiają problemy jak najmniejszym kosztem. Na przykład pies na nich skacze gdy wracają do domu i brudzi im ubrania, nadmiernie szczeka, jest nadpobudliwy, depcze trawę. Wobec tego izolują psa w klatce. Codzienna tresura i oduczanie niepożądanych zachowań to dla nich najwyraźniej strata czasu. Co sobie myśleli kupując tego psa? Że będzie sam siebie wszystko umiał i ich słuchał? Nie zostawimy tak tego, będziemy jeszcze konsultować sprawę z prawnikiem. @xxxx52 Niestety wystarczy przejechać się po jakiejkolwiek wsi i można zobaczyć podobne straszne przykłady traktowania psów. Mi się udało takim właścicielom przemówić do rozsądku by wydłużyli łańcuch, który miał chyba mniej niż 1m. Niektórzy ze względów finansowych lub braku predyspozycji nie nadają się na opiekunów psa. Dlaczego ludzie tak źle traktują psy, dlaczego mimo upływu lat do niektórych nie dociera, że pies potrzebuje przestrzeni, obecności człowieka, musi pić wodę... EDIT: Ten piesek Cywil wygląda niemal identycznie jak pies, z którym bawiłam się w dzieciństwie. Należał do mojego wujka, miał na imię Bobik :) Pozdrawiam
-
Witam, dziękuję za link :) znalazłam inne strony ale nie było tam tak dokładnych informacji. Na wstępie można dostrzec następujące nieprawidłowości w przypadku przetrzymywania opisywanego psa. 1. Nie ma zadaszenia, budy ani nic podobnego. Szopa jest zamknięta. 2. Nie ma mowy o jakimś odpływie nieczystości a pies przebywa tam średnio 8 godzin dziennie. 3. Nie ma pewności czy ma dostęp do wody. 4. Wymiary "kojca" być może się zgadzają z tymi podanymi na stronie lecz w rzeczywistości powierzchnia jest poważnie zmniejszona poprzez zagracenie.
-
[quote name='Faustus']kk207 tutaj jedyna droga do spokoju plus być może dobra psa to dość uporczywe wzywanie policji/straży miejskiej z doniesieniem o zakłócaniu porządku. Dodam, że to nie musi być w czasie ciszy nocnej. Zakłócanie można zgłaszać też w ciągu dnia. Druga opcja: zebranie podpisów wśród sąsiadów i wydelegowanie do uciążliwych sąsiadów delegacji z tą informacja. Jak to nie pomoże: złożenie pisma do właściwego urzędu (policja/straż miejska). Być może finalnie zmusi ich to do oddania psa. Tyle, że prawdopodobnie będzie to schron.[/QUOTE] Witam, opcja z zebraniem podpisów raczej nie przejdzie, ze względu na to, że sąsiedzi nieoficjalnie chętnie opowiadają o tym jak mają dość szczekania, itd. ale oficjalnie nie chcą konfliktów. Wracając jeszcze do tematu "kojca". W mojej ocenie nie jest to kojec lecz zagracona klatka, w której pies może co najwyżej zrobić kilka kroków. To miejsce w mojej subiektywnej ocenie nie nadaje się do całodziennego trzymania dużego psa. Uważam, że kojec musi mieć odpowiednią wielkość, powinna się w nim między innymi znajdować miska ze świeżą wodą, zabawki i jakieś zadaszenie chroniące np. przed słońcem. Jeśli ktoś na forum jest zorientowany proszę o o informację jakie normy powinien spełniać kojec (rozmiar, usytuowanie, odległość od płotu sąsiadów i tym podobne). Pozdrawiam
-
Witam, zatem jest tak jak osobiście sądziłam, pies nie ma odpowiednich warunków i opieki. Jeśli chodzi o szczepienia to nie wiem, może ma ponieważ [B]czasem[/B] wychodzą z nim na zewnątrz. Jeśli chodzi o wybieg to ich cały ogród myślę, że ma około 3 ary więc mogliby się bardziej postarać. Pozdrawiam
-
Witam po długiej przerwie. Sprawa nadal nie rozwiązana, mimo upływu miesięcy. Teraz jest jeszcze gorzej dla tego psa i dla nas sąsiadów. Godzinami siedzi zamknięty w klatce, oczywiście pod naszymi oknami, jakże by inaczej. Mieli ostatnio wizytę wezwanego przez nas dzielnicowego, w rozmowie z nim zapewniali, że nie są złośliwie nastawieni do sąsiadów, zajęli się też tresurą psa i w ogóle starają się jak mogą. Jest to oczywista nieprawda, jak wspomniałam pies siedzi sam w klatce godzinami i dziczeje. Na każdy dźwięk reaguje ujadaniem i warczeniem. Właścicielka psa rozpowiada wszędzie jak dobrze opiekują się psem jej dzieci. Prawda jest taka, że wolą bardziej skutery i komputery. Oto zdjęcie, oceńcie czy to odpowiednie warunki do całodziennego przetrzymywania dużego owczarka. Może ja przesadzam? Jednak wydaje mi się, że skoro mają ogród pies powinien po nim biegać swobodnie. [URL="http://www.tinypic.pl/niss47yopf2e"][IMG]http://images.tinypic.pl/i/00372/niss47yopf2e_t.jpg[/IMG][/URL] Widać zieloną płachtę, którą powiesili myśląc, że to załatwi problem szczekania. Czyżby nie wiedzieli, że pies oprócz wzroku ma jeszcze węch i słuch? Pozdrawiam
-
Dziś zadzwoniłam jeszcze raz do SM, odebrał chyba ktoś inny niż wczoraj. Przez cały czas stałam przy otwartym oknie, mój rozmówca mógł na własne uszy się przekonać, że interwencja jest naprawdę zasadna, zdecydował, że kogoś przyślą by z tymi ludźmi porozmawiał. Niestety albo nikt nie przyjechał albo sąsiedzi mają wszystkich w czterech literach bo pies jak hałasował tak hałasuje. Chyba tylko policja nam zostaje. Spodziewam się, że jak miejscowi nie zareagują, trzeba będzie powiadomić Komendę Wojewódzką. Ale co jeśli i to nie pomoże? Moi rodzice to osoby po sześćdziesiątce, mają już różne dolegliwości i stres na pewno im nie służy. Musieli przenieść sypialnię do innej części domu, gdyż nie mogli w spokoju odpoczywać w weekendy oraz po powrocie z pracy.
-
Przede wszystkim trzeba pieski bardzo powoli oswajać z tego rodzaju dźwiękami, np. zdobyć nagranie z odgłosami petard. W przypadku mojego psa potrzeba było na to kilka miesięcy. Najpierw włączać nagranie na krótko i niezbyt głośno.
-
Witam jeszcze raz, od dostarczenia listu do tych ludzi minął chyba ponad miesiąc. W krótkim czasie pies wydawał się być mniej narażony na stres i samotność a my i reszta sąsiadów odetchnęliśmy nieco. Niestety, na chwilę obecną wszystko wyraźnie wraca do normy. Nasza cierpliwość już się kończy. Mieli łopatologicznie i grzecznie napisane dlaczego ich pies hałasuje i jak mogą problem rozwiązać. Najwyraźniej mają gdzieś potrzeby swojego psa, że nie wspomnę o szacunku do mieszkających po sąsiedzku ludzi.Posuwają się już nawet do zakłócania ciszy nocnej. W mojej ocenie to dziecinada, chamstwo i beton. Tymczasem proces "zdziczenia" u psa postępuje. Kiedyś szczekał na inne psy, potem także zaczął ujadać na każdego przechodnia, następnie dołączył do menu przejeżdżające samochody a obecnie gdy nic się nie dzieje woła "w powietrze". Oczy robią mu się wielkie jak spodki :( Zupełnie inaczej zachowuje się gdy właściciele są w ogródku. Najpierw bardzo się cieszy, że ktoś się pojawił, potem chodzi sobie albo kładzie się i obserwuje. Aż miło popatrzeć, szkoda, że ci ludzie nie potrafią wyciągnąć z tego odpowiednich wniosków, tym bardziej, że mieli na to zwróconą uwagę w naszym liście. Dzwoniłam dziś do straży miejskiej, z pytaniem co można zrobić w tej sprawie, usłyszałam, że istnieje możliwość skierowania sprawy do sądu. Co o tym myślicie? Warto czy strata czasu i pieniędzy? Jest szansa na wygraną? W każdym razie nie zamierzam odpuszczać, będę jeszcze próbować "szczęścia" na policji. Zastanawiam się czy jest sens pisać do TOZ-u?
-
Czy ma stały dostęp do świeżej wody tego nie wiem, zdarza się, że szczeka z charakterystyczną chrypką mogącą być wynikiem odwodnienia. Równie dobrze powodem zachrypnięcia może być to, że bardzo dużo szczeka. Czasem spędza po kilka godzin na mrozie, w tym czasie nie ma gdzie wejść by się ogrzać czy uspokoić. Latem siedzi na słońcu w najgorsze upały. Jakoś tak u nich jest, że im większy upał albo mróz tym dłużej trzymają psa na dworze. Ale tylko gdy jest słonecznie. Odpadają dni z opadami deszczu lub śniegu. Wtedy przebywa krócej na zewnątrz ale i tak więcej niż inne psy w okolicy. Jeśli chodzi o znęcanie się to nie mam na to dowodów w postaci np. nagrań, nie wiem też co dzieje się tam za zamkniętymi drzwiami piwnicy. Mogę tylko powiedzieć, że raz widziałam jak starszy syn właścicieli rzucił psem o ziemię dlatego, że ten na niego skoczył z radości. Nagminnie krzyczą na tego psa za byle co. Na przykład gdy wychodzą do ogrodu by coś zrobić, pies się cieszy, biega, chciałby się bawić a im to nie pasuje. Jednak kompletnie nie reagują gdy on szczeka. Nigdy nie wychylą się oknem by go uspokoić. Przecież gdyby robili chociaż to, to w końcu ten pies by skojarzył co wolno czego nie wolno. Może słysząc ich głosy przestałby być taki nerwowy bo by wiedział, że oni są, że może na nich liczyć. To minimum a tam nawet tego nie ma.
-
1. Z pewnością nie zgodziliby się by ktoś obcy wyprowadzał ich psa, nie przyjaźnimy się z tymi sąsiadami. 2. Tak się złożyło, że nie jestem całkowitym okazem zdrowia, mam za mało siły, dlatego wybieram wyłącznie małe psy. Owczarek z łatwością by mi się wyrwał i uciekł w pogoni za innym psem. Idzie grzecznie tylko do momentu gdy nie wypatrzy psa. Ma obsesję na punkcie psów, reaguje bardzo agresywnie. Jestem pewna, że mógłby zagryźć. Według relacji jednego z sąsiadów podobno wlókł swoją właścicielkę po chodniku. Może to ją zniechęciło. Ale przecież jest jeszcze mąż i starszy syn.
-
Witam po przerwie, list dostarczyliśmy już jakiś czas temu, był merytoryczny, napisany w kulturalnej formie, nikogo nie obrażał, itd. Rezultat - pies mniej szczeka bo chyba na krócej wychodzi. Dla nas i innych sąsiadów to bardzo dobrze, cieszymy się niezmiernie, jeśli sąsiedzi zaglądają na to forum - dziękujemy bardzo :) Czy jednak życie tego psa stało się ciekawsze? W liście było mniej więcej napisane, że będąc sam dziczeje, stresuje się a jego złe nawyki ulegają utrwaleniu. No cóż, nie mają czasu lub zabrakło konsekwencji i cierpliwości. Miałam już kilka psów i mogę powiedzieć, że są one wspaniałymi nauczycielami między innymi właśnie cierpliwości i konsekwencji. Ale człowiek musi chcieć się uczyć. Mój Reksio ma tendencje do nadmiernej ekscytacji, straszny z niego uparciuch i nerwus, zapewne dlatego, że w jednym z poprzednich dwóch domów, w których był zanim trafił do nas, musiał przeżyć jakąś traumę. Mimo tego nieprzerwanie dokładamy wszelkich starań aby był szczęśliwy i nie zakłócał innym spokoju. Nie wyobrażam sobie abym ja siedziała w domku podczas gdy mój pies rzuca się zdenerwowany po ogrodzie. Może niektórzy nie potrafią rozpoznać objawów stresu u psa? Nie wiem. Przecież skoro kupują psa to musieli wcześniej się jakoś przygotować, chociaż przemyśleć wybór rasy, sposób szkolenia? Jeśli macie jakieś rady w sprawie wilczurka, np. gdzie mogę się zwrócić, piszcie. Pozdrawiam
-
Witam, z początku mój Reksio dawał się prowokować temu owczarkowi i mieliśmy jeden wielki jazgot. Sąsiedzi ani razu nie zabrali psa, mimo, że to on zawsze zaczynał. Pracowałam z moim psem dobrych parę tygodni i obecnie już na tamtego nie zwraca uwagi, tylko raz na jakiś czas coś tam bąknie :) za to tamten rzuca się przy siatce jeszcze długo po tym jak Reksio zniknie mu z oczu. Tak samo jest z innymi psami w okolicy. [quote](...)Niestety zakupiony z pseudo od początku wykazywał strachliwość, a co za tym idzie jest niestabilny psychicznie. Ujada na liście, na koty za płotem itd.(...)[/quote] Z owczarkiem sąsiadów jest bardzo podobna sytuacja. Na przykład szczekał na koc na ławce, który unosił się lekko pod wpływem wiatru.
-
Dziękuję za radę, mam dwie wersje listu, jedna jest bardziej merytoryczna druga ostrzejsza. Wobec tego wybiorę tę pierwszą. Umieściłam w liście niewielki cytat z jednej ze stron, mówiący o potrzebach rasy. Myślę, że dobrze oddaje sedno sprawy. [quote]Każdy potencjalny posiadacz owczarka niemieckiego musi zdawać sobie sprawę, że to jest pies pracoholik, któremu trzeba będzie poświęcić dużo czasu na zapewnienie codziennej porcji ruchu, bieg przy rowerze czy długi spacer oraz wskazane dla jego dobrej równowagi psychicznej - szkolenie. Brak tego typu, koniecznych godzin współpracy, rozładowujących potrzeby jego temperamentu, może uczynić z owczarka niemieckiego bardzo kłopotliwego, hałaśliwego, szczekającego z byle okazji czworonoga, który będzie zakałą sąsiadów. Każdy pies a zwłaszcza owczarek niemiecki, niewłaściwie prowadzony, prędzej czy później stanie się dewiantem o nieobliczalnych reakcjach, co prowadzi często do izolowania go i pogorszenia tym samym całej sprawy. Dlatego decyzję o kupnie psa należy traktować poważnie, rozważyć wszelkie "za i przeciw" a w każdym razie, nigdy pies w domu nie może być rozważany jako maskotka dla dziecka.[/quote] Źródło [url]http://www.owczarek.wortale.net/art.php?dz=34[/url]
-
Witam, od mojego ostatniego wpisu minęło prawie 11 dni. Muszę się przyznać, że w tym czasie nie podjęłam jeszcze żadnych działań. Dlaczego? Przez parę ostatnich dni wydawało się, że jest lepiej, pies znacznie mniej szczekał. Pomyśleliśmy, że może sami doszli do tego by coś zmienić w postępowaniu z psem. Niestety, ostatni piątek a jeszcze bardziej sobota utwierdziły nas w przekonaniu, że sytuacja psa nie ulegnie zmianie bez jakiejś interwencji. Wczoraj wilczur szczekał na dworze chyba ponad 8 godzin, z przerwami od 30 do 60 minut, gdy siedział w piwnicy. Wszystko to trwało od mniej więcej od 7.30 do 22.30 Właściciele przez większość czasu byli w domu, nie upomnieli psa w żaden sposób, nie zabrali na spacer, w ogóle nie zrobili nic. Parokrotnie głośno krzyczałyśmy z mamą przez okno by uspokoili psa - brak reakcji. Skojarzyliśmy, że cichsze kilka dni było tylko i wyłącznie wynikiem opadów deszczu. Dlatego jeszcze dzisiaj lub jutro w ich skrzynce wyląduje nasz list, zobaczymy czy to w jakiś sposób wpłynie na całą tę sytuację. Pozdrawiam
-
Powiem tak, na psie im zależy chyba bardziej na pokaz niż naprawdę. Wygląda dobrze, jest czesany, nie wychudzony. Gdy sobie przypomną, wyjdą na 10 minut, pobawią się z nim, w tym czasie wyraźnie się uspokaja. I na tym się kończy dbanie. Żadnej tresury, niczego podobnego. Chwalić się nim jedynie lubią, gdy był mniejszy i zanim zaczął przejawiać nieprawidłowe zachowania właścicielka zabierała go ze sobą nawet do dentystki, wiem bo tez tam chodzimy leczyć zęby :lol: Pani stomatolog również ma owczarka i sąsiadka chciała pokazać, że nie jest gorsza.
-
Z pewnością jest to dobry pomysł :) i najprawdopodobniej spróbuję taki list napisać zanim podejmę ostateczną decyzję o zgłoszeniu gdzieś problemu. Martwi mnie jednak czy aby na pewno zależy im na dobru psa czy bardziej na własnej wygodzie - wilczur w ogródku oni przy telewizji lub w internecie a pies może się sam nauczy spokoju albo ludzie się w końcu przyzwyczają. Na noc owczarek idzie do piwnicy, tam też czasem przebywa w dzień. Nie ma wstępu do mieszkań ponieważ by nabrudził. Wniosek jaki się nasuwa - większość czasu spędza sam. Będąc w piwnicy także szczeka, możemy się o tym przekonać latem gdy otwierają tam okna. Domy stoją naprawdę blisko i nie trzeba się wcale wysilać by zaobserwować czy usłyszeć to i owo. Pies cały czas chodzi w kolczatce na szyi, nie wiem czy jest to taki zwyczaj, w każdym razie mój pies ma obrożę zakładaną tylko gdy wychodzimy na spacerek. Dziś zabieram się do pisania listu, jak to nic nie pomoże sprawę zgłaszam, niech nie myślą, że mając w rodzinie policjanta są nietykalni. Pozdrawiam
-
Witam, z pewnością nie oddadzą psa i jak ich znam nic sami z siebie nie zrobią by zmienić jego zachowanie. Gdy sąsiadka zwróciła im grzecznie uwagę, w odpowiedzi usłyszała głupkowaty komentarz w stylu "ach co wy z nim macie". Ich rodzina składa się z 5-ciu osób. Dwoje rodziców w młodym wieku, dwóch synów nastolatków i babcia. Nikt nie ma czasu dla psa. Z początku trochę wychodzili z nim na spacery, obecnie nie robią tego prawie wcale, wygodniej im wypuścić psa do ogrodu już przed siódmą rano i robić wszystkim pobudkę. Jak juz wspomniałam rozmowy nic nie dają, zresztą ci ludzie nie mają pojęcia o postępowaniu z psem, o powodach jego zachowania. Najlepszym przykładem tego może być fakt, że po skardze sąsiada rozwiesili na płocie płachtę. W ich mniemaniu miało to zapobiec szczekaniu psa. Oni nie rozumieją, że ich pies jest nieszczęśliwy, zdenerwowany, chyba myślą, że się dobrze bawi.
-
Witam Chciałabym opisać problem jaki moja rodzina i inni mieszkańcy najbliższych domów mają z psem naszych sąsiadów. Jest to owczarek niemiecki w wieku mniej więcej 1,5 roku. Pies wykazuje wyraźną nadpobudliwość i nieprawdopodobną agresję w stosunku do innych zwierząt, w szczególności psów. Gdy tylko ktoś z nas sąsiadów wypuści swojego psa do ogrodu wilczur dostaje szału. Biega w te i z powrotem przy płocie, z ogonem w górze, ujadając gwałtownie. Taka sytuacja trwa dopóki inny pies nie zostanie zabrany do domu lub wilczur nie padnie z wycieńczenia. On nie jest w stanie się sam uspokoić. W pobliskich domach mieszkają starsze i w większości już schorowane osoby, które psychicznie nie wytrzymują tego hałasu. Sytuacja z psem denerwuje też dużo młodsze osoby, jeden z sąsiadów wspomniał, że chyba otruje tego psa bo inaczej zwariuje. Dodam, że zabudowa jest bardzo gęsta, działki małe, każdy tutaj ma co najmniej jednego psa ale tylko jeden sprawia problemy. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie to rzeczywiście ktoś z sąsiadów rozwiąże sprawę w makabryczny sposób. Mnie poza hałasem denerwuje podejście właścicieli do problemu. Jest ono na zasadzie - wypuścić na ogród i niech robi co chce. W rezultacie pies snuje się w tę i z powrotem wzdłuż płotów, szczekając zaczepnie w oczekiwaniu aż pojawi się inny pies lub rzuca się w stronę przechodniów. On właściwie nie potrafi się np. spokojnie położyć, czy zająć jakąś zabawą. Jeśli leży to tylko wtedy gdy opadnie z sił. Właściciele nie mają bladego pojęcia o psychice psa. Jeśli już zareagują na ujadanie to dopiero jak pies się już maksymalnie rozkręci, oczywiście wtedy kompletnie ich nie słucha i koło się zamyka. Dodatkową szkodę czyni dziecko właścicieli, które z domu podjudza psa, wydając odgłosy szczekania i wycia. Wywołuje to jeszcze silniejsze napięcie u psa, skutkujące wzmożonym szczekaniem. Kolejna sprawa to "kojec". Jest to miejsce, gdzie zamykają psa za karę albo gdy im w czymś przeszkadza. Mały ogrodzony obszar, graniczący bezpośrednio z sąsiednią posesją, także naszą (na ukos). Większość miejsca zajmuje szopa, kolejny kawał zabiera zbiornik na deszczówkę, są także worki ze śmieciami, jakieś wiadra i inne fajne rzeczy. Wśród tego wszystkiego duży owczarek niemiecki, ręce mi opadają. Kończąc już moją przydługą wypowiedź, chcę Was zapytać czy ja przesadzam czy sytuacja wymaga jakiejś interwencji? Jeżeli wymaga to co można zrobić? Powiadomić straż miejską albo policję? Myśleliśmy o takim rozwiązaniu ale zapewne nic to nie da gdyż właściciel psa jest policjantem. Czy wobec tego zgłosić problem do TOZ-u? A może inne rozwiązanie? Dodam, że inni sąsiedzi już rozmawiali z tymi ludźmi - bez efektu. Link do filmu, przedstawiającego zachowanie psa, można pobrać, rozpakować i zobaczyć na własne oczy zachowanie tego psa. [URL]http://www.sendspace.pl/file/99e589585107829e446df4a[/URL] Pozdrawiam