Jump to content
Dogomania

bluewoman

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bluewoman

  1. Witamy znowu :) Psica nasza już na pewno nie ma problemów z pozostałymi naszymi psami. Woli latać z nimi po podwórku niż siedzieć z nami w domu :( Szczeka na obcych przy bramie, więc pewnie zaczęła pilnować. jeśli chodzi o relacje z najmłodszym członkiem stada, to "kłapanie" już się nie powtórzyło. Młody zawsze jest z nami w jej towarzystwie. Karmi ją przysmakami, najczęściej z własnego talerza, nawet o tym nie wiemy. Psica robi za kurę domową, tzn. sprząta po posiłkach młodego pd jego krzesełkiem :) Nie można jednak powiedzieć, że ich relacje są takie jak bym chciała. Suczka jest wobec młodego po prostu obojętna, "jest bo jest, jak go nie ma to też dobrze". Relacje z nami staruchami są super! Niuńka się przytula, jak coś przeskrobie albo nie słucha i trzeba jej coś ostrzej wytłumaczyć, to się uwali na człowieku, brzuch do drapania wystawi i uśmiecha się półgębkiem. Trzeba przyznać, że nie jest wychowana ani trochę :) Słyszy tylko to, co jej pasuje, polecenia wykonuje a jakże, ale zaraz po wykonaniu wraca do stanu pierwotnego, itd Dużo pracy przed nami. Przede wszystkim z młodzieżą musi się polubić i zacząć trochę bardziej słuchać żeby np. nie przestawiać mebli i nas w celu złapania kota głupka :) Jest dobrze i dziękuję, bo dzięki Waszemu szybkiemu wsparciu i życzliwości nie przestraszyliśmy się jednak na tyle by się z dziewczyną pożegnać. Niedługo dupki pieskom będą marzły na dworze i będą musiały w domku zimować. Wtedy będzie więcej okazji do kontaktu z naszym Małym Słonikiem. Mam nadzieję, że suńka podpatrzy u naszego ONka staruszka jak trzeba się zachowywać wobec małych dzieci :) Damy radę. Niedługo napiszę znowu. Dziękuję za uwagę :)
  2. Przeczytaliśmy z uwagą wszystkie Wasze rady. Psica została z nami. Dzisiaj było już zupełnie inaczej. Doszliśmy do wniosku razem z DT, że być może psica próbowała sobie wczoraj ustawić małego w stadzie, ale szybko spotkało ją nasze niezadowolenie i nasz dystans, więc się szybko "zresetowała". Dzisiaj już stosowaliśmy Wasze rady: legowisko z boku, w spokoju, dziecko na bok, kontakty pod kontrolą, smakołyki z rączki małego, obserwacja zachowania psicy. Psica od samego początku chce być głaskana, wpycha łeb pod ramię tak jak nasz owczarek, kiedy chce być głaskany:) Łazi za nami, no dobra, tylko za mężem :( krok w krok. Przychodzi bez wołania, swobodnie, luźno, do dziecka też podchodzi sama i nie jest przy tym zdenerwowana. Przekonuje nas jeszcze jedno - nasza kotka (wredna stara baba, która leje wszystkie inne nowe zwierzaki) nie prychnęła na nią ani razu, a teraz to nawet się o nią ociera :) Widać, wie, że psica dobra jest kobitka. Czeka nas jeszcze szkolenie z posłuszeństwa chyba w jakiejś szkole bo rozpuszczone toto jak dziadowski bicz. No i będziemy ją obserwować, bo musi być bezpiecznie. Będę wdzięczna za każdą radę i spostrzeżenie, z boku inaczej widać. Dziękuję za życzliwe posty i wyrozumiałość. Pozdrawiam wszystkich.
  3. Bardzo dziękuję za te odpowiedzi. Sunia nawet jeśli wróci, to nie do schroniska, tylko do DT. Zanim jednak to nastąpi musimy być pewni, że nie ma innego wyjścia. Jesteśmy natomiast przewrażliwieni bo to chodzi jednak o nasze dziecko, a chcemy żeby sunia była w domu. Jeśli chodzi o legowisko, to faktycznie tak może być, że to jest jej azyl i nie lubi tam nikogo. My, a zwłaszcza mój mąż możemy z nią zrobić wszystko, jest bardzo przyjaźnie nastawiona. Obserwujemy ją od początku, nie objawia żadnych oznak zdenerwowania obecnością dziecka. Dzisiaj nawet próbowała się bawić rzucanymi przez młodego piłeczkami. Zdarzyło się raz, że młody znowu podszedł do niej, kiedy leżała na legowisku, ale nic się nie stało, popatrzyła tylko i powąchała go, spokojnie. Dzisiaj będą u nas państwo z DT i będziemy rozmawiać co dalej bo najłatwiej się psa oczywiście pozbyć, ale my tego nie chcemy. ONa jest cudowna. Dzisiaj mąż wyjechał i została z nami sama. Leży cały czas przy drzwiach i czeka na niego. W domu łazi za nim wszędzie. Znalazła sobie przywódcę stada. Jeśli chodzi o legowisko i spanie - my nie jesteśmy typem "psiarzy" śpiących z psami :). Uważam, ze każdy potrzebuje własnej przestrzeni i nie ma co na siebie włazić. Miłość można okazywać w inny sposób. Będę informować o dalszych działaniach :) Jeszcze raz serdecznie Wam dziękuję.
  4. Witam, niecałą dobę jest u nas suczka w typie ON, około 6 letnia, która prawie całe życie spędziła na łańcuchu. Nie wiem jak można było taką kochaną istotę uwiązać, ale tak było. Trafiła do DT, gdzie była kilka miesięcy. Zabraliśmy ją do nas, a mamy rocznego syna i chcieliśmy wziąć psa dorosłego, który będzie się "opiekował najmłodszym w stadzie". Suczka przez noc była bardzo niespokojna. Mąż spędził z nią noc prawie na jej legowisku aby się nie bała i nie szukała drogi ucieczki. Rano już było lepiej, zaczęła się dogadywać z naszym psem i suczką, kotami, ale ... kiedy zaczęła się czuć trochę lepiej, zaczęła szczekać na obcych pod bramą i stróżować zaczęła się dziwnie zachowywać wobec naszego syna. Pilnowaliśmy aby mały nie zrobił jej krzywdy (jest na etapie walenia z liścia wszystkich i wszystkiego), bardzo ją polubił i dawał buziaki, głaskał, wszystko pod naszą kontrolą. Pierwszy raz "złapała" go za rączkę kiedy ją głaskał, kiedy leżała na swoim legowisku, drugi raz też kłapnęła zębami do niego, ale nic mu nie zrobiła. Za trzecim razem sytuacja była podobna, po prostu kłapnęła zębami koło jego buzi. Byliśmy blisko bo kontakt zawsze był pod naszą kontrolą, ale nie udało nam się jednak zapobiec kłapaniu. Skontaktowaliśmy się z DT i wspólnie podjęliśmy decyzję, że nie ma co ryzykować, sunia musi wrócić do DT, ale robię to z bólem serca. Ona jest taka łagodna i kochana. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że się dogadamy. Proszę o radę, czy z takim przypadkiem da się coś zrobić, czy lepiej nie ryzykować? Suczka mogła przecież na tym łańcuchu być drażniona przez dzieci, tego nie wiemy i został jej uraz. Jeśli jednak trzeba będzie się rozstać, to czy można uniknąć takich sytuacji na przyszłość? Jakiego psa wybierać w naszej sytuacji? Nie chcemy kupować psa kiedy tyle biedaków nie ma swojego miejsca, chcielibyśmy więc adoptować jednego z nich. Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam.
  5. Czekam więc na jakiś kontakt i trzymam kciuki za młodziaka.
  6. Witam, mieszkam niedaleko Wrocławia, ale prawie codziennie w tym mieście jestem. Obserwuję historię Czesia i innych biedaków, którymi się opiekujecie. Czapki z głów przed Wami. Chciałabym pomóc Czesiowi. Mogłabym podjechać na tę konsultację lub zrobić dla niego cokolwiek innego tylko proszę o kontakt. Mam nadzieję, że wszystko z młodym się uda.
  7. Dzień dobry. Co słychać u hasiorka? Znalazł dom? Co z jego naroślą?
×
×
  • Create New...