Nawet gorsze :D Jak Kaja się z Zerką (ona ;)) widzi, to od razu szaleje, biegają, nie patrzą w co wpadają ;) Kiedyś było bosko, idziemy sobie ścieżką, gęsiego, psy za nami. Nagle się odwracam, a tam psy lecą. To ja hyc na bok. A kol szła przodem i psy w nią- wywaliła się na plecy :D Zaczęła się otrzepywać, ja ze śmiechu padałam, z boku, i tylko zdążyłam krzyknąć "uwa..." bo psy wracały i w nią znowu wleciały :D Tym razem padła na twarz :D Albo Zerka nie zauważyła bloku i wparowała pyskiem :D