Witam,
Wybaczcie, że tak późno.
Na wstępie moja prośba do moderatorów o podklejenie jakiegoś działu, gdzie można by było wydać opinię na temat danego schroniska.
Niestety Główny Inspektor Weterynarii nie dysponuje podstawowymi informacjami na temat schronisk, które mu podlegają i najwidoczniej brak mu również chęci ich pozyskania.
Od miesiąca staram się o taką opinie na temat schroniska w Pawłowie lecz bez skutecznie.
Raport z Pawłowa:
Schronisko z zewnątrz wygląda ładnie.
Nie jest za dużo boksów i ogólnie w większości nie jest przepełnione, choć kilka należałoby podzielić.
Psy nie są wychudzone a w miskach jakiś resztki i suche kości było widać.
Niestety psy nadal chodzą we własnych odchodach, widać je nawet na dachach bud. Jakiś pracownik czyścił boksy ale widać, że jest to robione zbyt rzadko.
Psy są sterylizowane i w większości można je adoptować, oczywiście za opłata (20-100 zł).
Suki na razie nie są sterylizowane i takiego nakazu jeszcze nie ma. Te, które mają opinię o niemożności zabiegu, można adoptować.
Część psów przebywa w izolatkach, betonowych boksach, do których niestety nie ma wstępu. Osoba oprowadzająca tłumaczy się, że są to psy chore, itp. i nic o nich nie wiadomo. Bardzo bronią tego miejsca, nawet próba zaglądania do środka zakończyła się zatrzaśnięciem drzwi przed nosem.
W schronisku znalazłem 3 spaniele (8 miesięczne), 3 bernardyny, 1 pitbulla, ok 4 mieszańców owczarka niemieckiego oraz 1 teriera, który niestety przebywa w izolatce z racji niedawnego przybycia.
Akurat jego widok jest dość przygnębiający, gdyż pies siedzi w małej klatce, wypełnionej odchodami i jest przerażony.
Ogólnie w schronisku nie ma szczeniąt jednak mam to szczęście lub raczej pecha, spotkać tam jednego małego mieszańca, może 1-2 miesiące.
Nie wiem jak ocenić schronisko, nie mam porównania z innymi.
Jest wiele do zmiany jednak ludzie tam obecni zrobili chyba wszystko na co ich stać.
Jest dużo psów do adopcji, dokumenty są poprawnie wypełniane, psy są ewidencjonowane, mają swoje dokumenty.
Najgorsze jest to, że ludzie którzy kochają zwierzęta są zupełnie gdzie indziej, robią co innego i często nie to co właściwie kochają.
A ci dla których los zwierząt jest obojętny i wykonują tylko swoją pracę w możliwie oszczędny, w dobrych gestach i uczynkach, sposób prowadzą takie schroniska.
I właśnie to chyba jest takie schronisko, oszczędne w miłości do swoich podopiecznych ale zapewniające im te minimum, w co bardzo chcę wierzyć.