Witam, pozwolicie, że się wtrącę. Moim skromnym zdaniem problem związany z załamaniem ogonka jest mocno wyolbrzymiony. Mnie sędzina kiedyś wywaliła z ringu za niewielkie załamanie na ogonku mojej suni. z początku byłam załamana, bo suczka jest naprawdę piękna i obiecująca. Było to w klasie baby, miała wtedy niecałe 5 miesięcy. "Rozprostowanie" ogonka zajęło mi równo 5(!!!) dni. Wystarczył zwykły masaż i delikatne odginanie ogonka 2Xdziennie po 10-15 minut. W przypadku szczenięcia załamanie można wyprostować, w przypadku dorosłego psa jest to już raczej niemożliwe. W tej chwili ogon jest zupełnie prosty, po załamaniu nie ma śladu.
Szczerze mówiąc nie jestem do końca przekonana, czy podłoże tej wady jest tylko i wyłącznie genetyczne, słyszałam też teorię, że zależy to od ułożenia płodu w macicy. Nie wykluczam absolutnie wpływu genetyki, ale uważam, że nie jest to jedyny powód wystąpienia tej wady. Dodam, że jestem groomerem, więc codziennie przewija się przez moje ręce masa psów i całkiem sporo ma załamane ogonki, a jednak jakoś żyją :eviltong:
pozdrawiam