Tak to wiadomośc ode mnie na fb, na forum o sheltie można poczytać o moich perypetiach z łapą mojego psa, ktorej teraz już teoretycznie powinno nie być.
Małe sprostowanie. Pan Pomianowski jest doktorem hab. neurologii weterynaryjnej. Sama trafiłam na niego przypadkiem.
W chwili obecnej jest już dziekanem na tejże uczelni. Najlepiej na ewentualną wizytę umówić się u dr wet p. Kwiatkowskiej lekarza polikliniki, ona już organizuje wszelkie niezbędne konsultacje ale warto poprosićją o konsultację z p. Pomianowskim. dodam że same konsultacje ze specjalistami nie były płatne, płaciłam tylko za badanie !!
Ceny są tam niezwykle przystępne, bo jak czytam o waszych warszawskich... bez urazy oczywiście to mi sie nóż w kieszeni otwiera. Z tego co czytam Rojek miał już konsultacje neurologiczne w warszawie, ciekawa jestem wyniku. Przez mojego psa sama niestety stałam się domorosłym neurologiem, ale wiedzą neurologiczną jak na mnie laika zadziwiłam samego już dziekana, który dla zartu poprosił na koniec o indeks ;-]. Warto by to badanie EEG wykonać, dla samej pewności czy jest to uszkodzenie mięśni po kopnięciach, które blokuje kanaliki nerwowe czy uszkodzenie trwałe, które niestety jest bardzo cięzko a nawet wręcz niemożliwe do wyleczenia. Poszukajcie może to badanie dałoby rade wykonać psiakowi gdzieś w w-wie, ono dokładnie określi i poziom uszkodzeń oraz pokaże dokładne miejsce uszkodzenia lub ucisku, sprawdzi stan unerwienia mięśni. Pokaże czy jest sens walczyć o sprawność łap czy nerwy są kompletnie zerwane i martwe na długim odcinku i czy jest w nich przewodnictwo elektryczne.
Z doświadczenia mojemu psu też aplikowano nivalin, ba zuzyliśmy 3 pełne opakowania, jeżdzilismy na rehabilitację na pole magnetyczne itp itd. a psu coraz gorzej, łapa ciągnela sie za psem z tygodnia na tydzień coraz bardziej. Z całym szacunkiem dla lekarzy, wiem że takie przypadki nie sa łatwe, ale czasem informacja o tym gdzie i jak można zrobić diagnostykę, nawet u konkurencji ratuje zycie i zdrowie naszym podopiecznym.
Mój pies właśnie miał bliznę pourazową w mięsniu udowym w jego przypadku zle zareagował na zastrzyk. Odpowiednią rehabilitacją, bieżnią wodną i masażem właściwego miejsca, oraz odzyskaniem mięsni łapy elektrostymulacjami pies po blisko 3 tygodniach stał na 4 łapach, dalsze ćwiczenia w domu nawet zwyczajne czolganie się po dywanie dały jej całkowitą sprawność bez faszerowania nivalinem. Blizna się rozeszła.
Zabiegi na bieżniach nie należą do tanich, w chwili obecnej przy takiej pogodzie można z psem poćwiczyć w wiśle. Niestety rojek ma za duzo ran by je na razie moczyć, ale efekty rehabilitacji wodnej są czasem bardzo spektakularne, na własne oczy miałam okazję mijać się na rehabilitacji z labkiem po wypadku, który nie chodził jak Rojek, po 3 tyg oczy można bylo przecierać ze zdumienia, zataczał się lekko ale stał na nich i chodził, zaczął się sam załatwiać.
Nie wiem ten psiak tak mnie zauroczył ze zrobię wszystko co w mojej mocy by pomóc choć na odległość.