Jump to content
Dogomania

Malaja25

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Malaja25's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Wcześniej było tak,że jak podchodziłam do drzwi łazienki, to on od razu wychodził, jak ja wychodziłam to on sobie wchodził. Miał otwarte drzwi, bo ustępował. Zastanawiam się, co się zmieniło,że muszę "układać go" od początku.Tego nie potrafię zrozumieć. Może rzeczywiście ma problemy neurologiczne.Mam wrażenie,że ktoś mi psa podmienił. Ja wiele czytałam zanim go wzięliśmy. Poszło gładko. Byłam dumna, że mój kilkumiesięczny pies, mimo iż super się bawi z innymi psami na komendę,, do mnie" jako jedyny przybiega, daje się zapiąć na smycz i idzie do domu. Inni swoje psy musieli ganiać. Jaka ja dumna byłam. Ach...
  2. Pies chodzi w kolczatce odkąd skończył jakieś 6 miesięcy.On ma bardzo gęstą grubą sierść i wydaje się wręcz,że on tych kolców nie czuje. Jak się ciągnie do psa, a ja próbuje go utrzymać, to on się dusi, kaszle, ale ciągnie dalej.Czasem zakładałam mu niechcący kolczatkę odwrotnie, kolcami do góry i powiem szczerze, dużej różnicy w sile ciągnięcia mnie, nie zauważyłam. Wiem, że na pewno popełniłam błędy wychowawcze, ale on był przez półtora roku wzorowym psem.Bardzo mu ufałam i może odpuściłam. Przestałam zwracać uwagę na to żeby wchodził do domu ostatni, lub żeby jadł jak my już zjemy. Przypadek z dzisiaj: Pies w upały kładzie się często w toalecie, bo tam są płytki na podłodze i jest zimno. Toaleta jest mała więc on zajmuje całą podłogę. Dzisiaj jak chciałam skorzystać powiedziałam ,, wyjdź", a on tylko patrzył. Powtórzyłam komendę, on nic. Więc zaczęłam wchodzić na siłę, popychając go, on zaczął warczeć. Ustąpiłam. Weszłam do pokoju, zawołałam go, przyszedł. To ja poszłam do łazienki, wychodząc zamknęłam drzwi. On jak zobaczył, że zamknęłam drzwi, przyszedł i położył się pod nimi. Potem jak chciałam wstawić pranie,żeby otworzyć drzwi musiałam go przesunąć, wtedy on znowu warczał. Nie zwracałam uwagi, otworzyłam drzwi na siłę, weszłam, to on zaczął się wciskać i położył się między mną a drzwiami, blokując mi wyjście. Więc znów na siłę chciałam go wypchnąć i on znów warczał. To jakiś koszmar. Ps. Mąż umówił nas na terapie behawioralną do specjalisty. Zobaczymy co nam powie. Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za rady. Jeszcze się odezwę i dam znać co i jak.
  3. Mamy z mężęm działalność, ja pracuję w domu, więc czasu dla psa miałam zawsze bardzo dużo. Spędzamy ze sobą 24 godziny na dobę. Nawet jak pracuję przy komputerze pies leży obok, jak się kąpie leży obok wanny, jak gotuje leży obok kuchenki itd. Dlatego byłam pewna,że wychowam najmądrzejszego psa na świecie, opiekowałam się nim jak dzieckiem. Cała moja uwaga była skupiona na nim i może tu właśnie mój błąd.Co do ruchu z psem, od tego jest mąż. Często chodzę z nimi na speacery, ale to mąż z nim biega, mąż się z nim siłuje i organizuje mu zabawy w plenerze, ja tylko obserwuje. Na męża pies też warczy, zachowuje się do nas identycznie, chociaż męża kocha bardziej. Jak mąż jest w domu to ja dla psa nie istnieje. Prawie codziennie około 20:00 spotykamy się z sąsiadami i pies bawi się z ich suczką do 22:00, ale jak pisałam ostatnio do niej pies też stał się agresywny.Potym spotkaniu pies jest wymęczony i szczęśliwy. Ja codziennie po południu wychodzę z psem na godzinny spacer, też staram się go wymęczyć. Prawdą jest,że zaczęłam się go bać i nie wiem jak się zachować, gdy on warczy. Od dziecka miałam psy, jasne że warczały jak się denerwowały, ale żaden w taki sposób i tak często. Zastosuje się do rad i skorzystam z pomocy któregoś behawiorysty.Pozdrawiam
  4. Dziękuje za odpowiedzi. Wiem,że mój pies nie byłby dobrym reproduktorem. Nie ten charakter, kastracja go nie ominie. Co do wydarzenia, które mogło spowodować taką zmianę zachowania, myślałam długo. Nic nie przychodzi mi do głowy, jedynie to,że agresja zaczęła się dokładnie w tym czasie co gwałty na poduszkach.Ale może to przypadek. Jednak to spowodowało,że pomyślalam,że to hormony i mu minie. Nie minęło. Pies zawsze jest przy mnie, nigdy nikt go nie zaatakował, nie uderzył. Pies od małego miał kontakt z psami i ludzmi. Niestety ostatnio nawet suczkę z którą bawił się od szczeniaka, przewrócił i złapał dość mocno za szyję, bo zabrała mu patyka. Napewno skontaktuje się z kimś kto nam pomoże.Dziękuje za namiary.
  5. Tak zrobię. Jeszcze jest w miarę młody mam nadzieję, że specjalista go ,, naprostuje" i nauczy mnie jak z nim postępować. Bo ja już głupieje i nie wiem co robię źle. Znajdę też weterynarza, który go porządnie przebada i mnie nie spławi. Dziękuję za odpowiedzi.
  6. Napewno poczuł włace nademną. Widać,że cieszy go to, że ja się wycofuje jak on pokażę zęby.Z drugiej strony zachowuje się często jak pies bity. Jak strąci szklankę to odrazu nieruchomieje ze strachu. Jak już odejdzie, a ja zaczynam tę szklankę sprzątać to podchodzi i warczy. Dlatego zastanawiam się czy z jego psychiką jest wszystko dobrze. Mam go od szczeniaka, nigdy nie dostał lania, nigdy nie przeżywał stresu. Mało tego, mąż ciągle funduje mu atrakcję. Las, rzeka, kilkugodzinne zabawy.Codziennie ma sporo ruchu i od zawsze mieszkał w domu, z ludzmi. Ps. Jestem z Magdalenki.
  7. Witam kochani, Mam dwuletniego psa, który od pewnego czasu jest agresywny. Agresja pojawiła się mniej więcej gdy pojawił się popęd do suczek, jakieś pół roku temu. Nie wiem czy jedno z drugim ma coś wspólnego, bo czasem mam wrażenie,że mój pies ma problemy psychiczne. Na początku był wesołym, grzecznym i mądrym psem. Ufaliśmy mu, a on nam. Biegał po dworzu bez smyczy, ludzie go głaskali, nawet nie warknął, opiekował się pieskami mniejszymi od siebie. Przeszedł szkolenie, zachowywał się wzorowo, do czasu. Pewnego dnia przeszłam koło niego jak jadł i warknął. Następnego dnia jak chciałam przesunąć go, bo usiadł na ciuchach na fotelu, znów warczał. Mówiłam nie wolno, fe! A on warczał coraz głośniej. Ja głośniej to i on głośniej. Widac mu było całe dziąsła, tak się szczerzył, patrzył mi prosto w oczy, przeraziłam się! Potem warczał z byle powodu, nawet 5 razy dziennie. Nie wracał na miejsce, po komendzie. Któregoś dnia ukradł zapalniczkę ze stołu, nie oddawał, więc chciałam wyjąc mu ją z pyska i ugryzł mnie mocno w palec (założono mi 3 szwy). Zaczęłam się go bać. Teraz jak przechodzę w nocy obok jego posłania, to on już warczy.Jestem pewna,że chodzi mu o to,że on chce spać, a ja hałasuje. Na dworze jest agresywny i do ludzi i do psów. Dziś przeczołgał mnie parę metrów po chodniku, bo biegł za małym pieskiem .Pogubiłam telefon, klucze, ludzie mi pomagali zebrać zguby, właścicielka małego pasa zaczęła krzyczeć,że nie powinnam opiekować się psem silniejszym od siebie itd. Wstyd przed całym blokiem, a przede wszystkim strach, co dalej. Dodam, że pies nie był bity, a teraz jak zwymiotuję i ja chcę to sprzątnąć, więc podchodzę ze ścierą, jest przerażony. Spuszcza łeb, albo wciska się w ciemny kąt, za łóżko, czy biurko i warczy. Jak mówię złaź, kiedy wejdzie na łóżko, to on kładzie uszy, robi wielkie przestraszone oczy i warczy.Raz warczy ze strachu, a raz sam chce przestraszyć! W jednej chwili jest ucieszony, w drugiej przerażony, a zaraz robi się groźny. Najdziwniejsze jest to,że jak przychodzi i poliże mnie po ręku, czy twarzy, a ja go pogłaszcze, to on też warczy. Powtórze,że on wyglada wtedy groźnie i wiem,że nie żartuje. Do tego cieknie mu biała, gęsta ślina w ogromnych ilościach ( na wścieklizne był szczepiony). Takich przykładów agresji mogłabym tu przytoczyć kilkadziesiąt. Codziennie jest jakiś incydent. Weterynarz stwierdziła( do niej był też agresywny),że nic nie zrobię, bo teraz rozmnaża się psy ze względu na wygląd, a nie na psychikę i nie zrobi mu badań głowy, bo wie,że owczarki mają cyt." spieprz...ą psychikę" Tylko co ja mam zrobić. Jak zachowywać się jak on warczy?
×
×
  • Create New...