Domyślam się, że lepiej zostać pobrudzonym niż pogryzionym, jednakże zaatakowany 80letni pan z laską może nie być zachwycony wywróceniem.Jestem z Warszawy, więc dziękuję za namiar, ale do Wrocławia na razie się nie wybieram :).
Problem właśnie jest z ustaleniem typu ludzi. Początkowo myślałam, że chodzi o mężczyzn, jednak zdarzało mu się (rzadziej) atakować kobiety. Zarówno starszych o lasce, młodych jak i dzieci. W parku, na ulicy, pod drzwiami. Osobę którą widział, nie atakował i wyszła, po 15minutach gdy wróci atakuje. Nie jestem w stanie znaleźć żadnej reguły, która na pewno by tu pomogła. Nagradzanie za minięcie każdego człowieka też uważam za nietrafione, gdyż na spacerze potrafimy minąć 50 osób, każdą co minutę bez ataku, więc pieschyba sam by nie wiedział za co jest nagradzany.
Problemem jest też to, że nie zawsze potrafię wychwycić jego atak. Owszem, czasem się nastroszy i widzę, że się szykuję, ale czasem spokojnie obwąchuje krzaczek, żeby się wyrwać nagle w drugą stronę do człowieka idącego 3metry dalej.
Z kagańcem i smyczą oczywiście się nie rozstaję, ale chciałabym, żeby pies mógł się wylatać i pobawić z innymi psami (do których lgnie jak do miodu).
Właśnie zastanawiałam się nad podłożem lękowym, gdyż pies ogólnie jest lękliwy, nie wiem czy to kwestia tego, że jest z nami od niedawna i się jeszcze nie zaaklimatyzował, czy wychowania. Boi się głośno przejeżdzających samochodów i innych prozaicznych rzeczy do których większość psów jest przyzwyczajona (deszczu, fontanny). Jest jakiś sposób, żeby ocenić to samemu czy to podłoże lękowe?