Kiedyś ciocia wyjechała na wczasy i powierzyła mi opiekę nad swoim pół rocznym owczarkiem niemieckim. Wyszłam na spacer, i pani podeszła, żeby pogłaskać kudłacza (no bo sama słodycz młody owczarkowaty #evil_lol). No więc głaszcze, a tu piesek tejże pani (właśnie cziłka) dziabła go nad okiem i krew leciała. Ja w panikę, bo nie mój pies, jeszcze coś mu się stanie. Rozumiem, że była zazdrosna, ale nie powinna reagować od razu dziabnięciem :( Wiem, że nie ma złych psów i cziłki są myślące, ale jakoś zraziłam się do tych psów.
A ta pani reakcja "No co ty wyrabiasz? No co ty robisz? No tak nie wolno, kochanie".