Fakt ludzie przesadzają z tą nagonką na bulle. Szkoda, że nie patrzą właśnie na te niektóre małe podłogowce:lol:, wiecznie rozszczekane, przeważnie niewychowane, bo niektórzy myślą,że po co takie małe psiaki wychowywać, przecież nic nikomu nie zrobią. Potem widzi się np. jamniczki szczerzące zęby i zaczepiające większe psy i ludzi. Większe psy przeważnie to olewają, ale każdy ma granicę cierpliwości:mad:. Wiem, że popełniłem wiele błędów. Pierwszym z nich było zostawienie Bruna u dziewczyny, drugim nie wyjaśnienie jej jak właściwie ma się nim zajmować. Myślałem, że jak ma swojego psa, to nie będzie miała problemu z moim. Chciałem też żeby zobaczyła, że nie ma się czego bać. Wyszło jak wyszło.
Spacer był, ale najpierw pies obadał dom. Był tam już dużo razy, ale nigdy beze mnie i nie na tak długo.
Też zdarza mi się, że ludzie chcą głaskać Bruna, oczywiście ci odważniejsi, bo reszta wiadomo jest uświadomiona o psach mordercach i się boi, a najlepiej by mi wygarnęli żebym spiep*ał z tym psem.
Bruno dobrze reaguję na głaskanie przez innych ludzi. Nigdy nawet nie zawarczał;).
Twój to pewnie charakterny pies. Widziałem już trochę Akit. To takie chyba niezależne psy i z charakterkiem, ale właśnie jak piszesz, trzeba mieć do nich odpowiednie podejście. W sumie do każdego psa trzeba je mieć. Wiem, wiem, że wykonywanie komend to jeszcze nie uległość. Chciałem tylko, żeby Ala nabrała pewności siebie i zobaczyła, że Bruno nie jest aż tak bardzo nieusłuchany w stosunku do niej. Wiecie jak się cieszyła:-), chociaż na początku była dość sceptycznie nastawiona. Wczoraj byliśmy w parku. Ala rzucała Brunowi piłkę. Na początku nie chciał przynosić. Ja się nie wtrącałem. Ala trochę go powołała i w końcu przybiegł po paru próbach. Piłki nie dostarczył do rąk, ale upuścił obok niej.
Prosiłem ją żeby przeszła się z nim kawałek na smyczy. Ja się oddaliłem. Na początku wiadomo, trochę wierzgał, ale gdy Ala stanowczo powiedziała ''Idziemy Bruno'' posłuchał, chociaż odwracał się i szukał mnie, ale ona zaczęła odwracać jego uwagę, ciągle coś tam do niego mówiła i sukces - Bruno przeszedł z nią dość duży odcinek drogi. Błąd popełniłem, bo nagle wyłoniłem się Brunowi przed oczami i zaczął ciągnąć Ale, ale jakoś go opanowała. To takie małe postępy. Ciekawe jakby było w domu, gdy znowu byliby sami. On nie ma jej tak do końca w d**ie, jak widać:lol!: