Witajcie,
To właściwie mój pierwszy post.
Mam młodego Border Collie, (9tyg) - zakupiłam klatkę, z myślą o tym, żeby zapewnić psiakowi własny, bezpieczny kąt. Według wszystkich zaleceń zrobiłam z niego "psią norę" wygodną i pełną niespodzianek. (pojawiające się smakołyki, zabawki i kongi)
Mój szczeniak nie ma problemu z wchodzeniem do klatki, nie boi się jej, traktuje ją nawet jako część zabawy (wrzuca tam swoje zabawki) , ale nie potrafi tam spędzić więcej czasu niż 5 min. Klatki nigdy nie zamykałam, chciałam żeby pies po prostu ją polubił. Jednak nigdy w niej nie chce spać - kładzie się obok na panelach.
Klatka jest w miejscu, gdzie śpię ja i mój chłopak, więc ma nas na oku, mimo wszystko wybiera miejsce obok. (nie próbuje wskakiwać na łóżko i spać z nami, ewidentnie zawsze wybiera podłogę)
Próbowałam uczyć go zostawania tam, ale jak tylko ruszę się z miejsca, a czasem nawet nie muszę tego robić to zniecierpliwoniy pies zaraz wyłazi i siada obok mnie.
(do klatki się nie zmieszczę :D)
Jeśli chodzi o chwilowe zamykanie, to od razu jest ogromny nieustający pisk.
Czy macie jakieś rady jak przyzwyczaić psa do tego miejsca? Jest to dla mnie istotnie dlatego, że z czasem, kiedy będę go chciała zabrać w podróż, na wystawę, albo do innego domu, chciałabym żeby miał swoje stałe i bezpieczne miejsce.
Jak dla mnie w życiu prywatnym może spać na kafelkach w przedpokoju (chyba woli chłodniej), ale w przyszłości taka przyjaźń z klatką może się przydać.
Macie pomysły? z Góry dziękuję i pozdrawiam.