Witam :) jesteśmy z mężem właścicielami prawie 3 letniego kundelka, pies jest po przejściach - jako szczeniak przyduszany, bity, był również w schronisku. Już u nas w wieku 7 miesięcy został wykastrowany (z uwagi na moje przekonania - nie jestem zwolenniczką bezmyślnego rozmnażania psów, pies bez rodowodu - pies wykastrowany). Od początku psiak wykazywał cechy niezrównoważenia (lęk, dziwne dni - sporadycznie, chowanie się pod łóżka, szafy, podkulony ogon, przygarbiona sylwetka), jednak myśleliśmy, że to skutek poprzedniego traktowania i psu z czasem przejdzie, zwłaszcza, że w domu była jeszcze dorosła sunia, zrównoważona i ułożona. Psiak szczeka na wszystko i wszystkich, jeżąc się - na psy (niezależnie od ich intencji), ludzi na rowerach, na ludzi z siatkami, albo zwyczajnie na ludzi, którzy mu się nie spodobają (co 5,6 osoba)... Jeśli obszczekiwana osoba zatrzyma się, da się obwąchać, momentalnie psiak jest jego kolegą i agresja/lęk? przechodzą. Męczące jest dla nas i dla psa, to szarpanie się na smyczy, ten szczek, szczerzenie zębów. Próbowaliśmy korygować jego zachowanie poprzez nagradzanie za brak agresji - nie dało efektów, poprzez krzyk - pies podkulał ogon i sikał pod siebie... poprzez ignorowanie jego zachowania - to również się nie sprawdziło. Kolejny problem Kapiśka to dom... Pies zawołany nie zawsze przychodzi - chowa się pod łóżko, czy stół, wzięty na ręce sika (lęk?), czasem złapie zębami - nie do krwi, albo pokazuje zęby i warknie, choć nie mamy złych zamiarów :( takie dni zdarzają się sporadycznie, dwa do czterech w miesiącu. Próbowaliśmy różnych sposobów wyczytanych w książkach, była konsultacja z behawiorystą, na nic... Być może my jako właściciele, popełniamy błąd, tylko gdzie? W domu nie ma już dorosłej suni, niestety musieliśmy ją uśpić (cushing), jest z nami za to młoda sunia, Samba. Nie przejmuje zachowań Kapiśka, świetnie się dogadują. Bardzo proszę o wskazówki, jak pomóc małemu i nam.