Jump to content
Dogomania

magbag

Members
  • Posts

    4
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Interests
    poza zwierzętami - komputer, internet, grafika komputerowa, podróże, teatr, film, sztuka, histori
  • Occupation
    teatrolog - wyuczony, niewykonywany :)

Contact Methods

  • WWW
    http://wysocka.info

magbag's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Ostatniej nocy psia czwórka też się nie pokazała - może zmieniły teren działania, a może dlatego, że pilnujemy, żeby po ekipie nie zostawały resztki jedzenia i dokładniej izolujemy śmieci. W każdym razie zgodnie z obietnicą wrzucam fotki - zrzuty z kamery (niestety jakość screenów z zapisu kamer jest kiepska). Tutaj dodaję jedno zdjęcie - trójki, pozostałe fotki w formie linków, żeby nie zarzucić wątku zdjęciami: [IMG]http://kobiecy.net/images/psy_1.jpg[/IMG] [URL]http://kobiecy.net/images/psy_2.jpg[/URL] [URL]http://kobiecy.net/images/psy_3.jpg[/URL] [URL]http://kobiecy.net/images/psy_4.jpg[/URL] [URL]http://kobiecy.net/images/psy_5.jpg[/URL] [URL]http://kobiecy.net/images/psy_6.jpg[/URL]
  2. [B]luka1[/B] - dziękuję za cenne informacje, w tej sytuacji nawet gdyby jakimś cudem udało mi się psy złapać - na pewno nie zawiozę ich do schronu. Wieczorem wrzucę zdjęcia wyciągnięte z nagrania (teraz nie zdążę), będą czarno-białe (jak wspominałam, w nocy kamera przechodzi z koloru na tryb cz-b), ale jeśli to te same psy - na pewno poznasz, bo są dość charakterystyczne. Mąż obiecał, że jeśli pojawią się za dnia, tak jak w sytuacji z cielakiem - to na pewno zrobi im zdjęcia.
  3. [B]Pipi[/B] - bardzo dziękuję za odpowiedź, faktycznie ta klatka przy takich dużych psach nie zdałaby egzaminu. Co do pojemników na śmieci - to oczywiście w poniedziałek mamy zamiar kupić (niestety nie zawsze udaje mi się znaleźć wszystkie resztki po posiłkach ekipy budowlanej, ale to akurat problem przejściowy, co prawda prace będą pewnie jeszcze trwały cały sezon, ale może w końcu uda mi się skłonić ludzi do wyrzucania resztek tam, gdzie ich miejsce). Jeśli chodzi o plan - co zrobić, gdy jakimś cudem psy udałoby się złapać - to na ten moment jedyną opcją jest przewiezienie ich do sochaczewskiego schroniska (dokładnie schroniska w miejscowości Kożuszki - Parcele). Zdaję sobie sprawę z tego, że schronisko to nie jest dobre miejsce dla dzikich, nieoswojonych psiaków - ale nic innego nie przychodzi mi do głowy :(. Może jakieś sugestie, pomysły, porady? Nie mam żadnego doświadczenia w oswajaniu dzikusków, a nawet gdybym chciała zaopiekować się nimi przez czas jakiś, i np. dzięki wsparciu, radom podjęłabym się próby ich socjalizacji - to nie ma szans żeby mąż wyraził na taki dziki zwierzyniec zgodę. Bardzo lubi zwierzęta, ale zdecydowanie uważa, że nasz zwierzyniec jest już wystarczająco absorbujący. Poza tym jedyna próba zostania DT w naszym wykonaniu skończyła się adopcją kotki - Melki - i obydwoje wiemy już, że na dom tymczasowy się nie nadajemy. A - jak napisałam - kolejne zwierzęta w naszym stadku pojawić się nie mogą :(. Zresztą mam wątpliwości, czy te dorosłe, dzikie psy dogadałyby się z naszymi domownikami. Na nagraniu ta czwórka wygląda bardzo podobnie - tzn. 3 jasne (według osób, które widziały je w akcji z cielaczkiem - brązowe) niemal identyczne i przywódca też podobny, tylko czarny. Nie jestem fachowcem - ale na oko to może być rodzeństwo, być może ktoś porzucił miot w puszczy i ta czwórka jakoś, dzięki współpracy przetrwała? W każdym razie każda rada, podpowiedź - co zrobić, będzie dla mnie cenna. Na razie oczywiście odizoluję resztki żywieniowe w kontenerze i zobaczę, czy to zniechęci psy do nocnych wizyt. Ściągam teraz na komputer nagranie z psami, wrzucę na serwer - może ktoś lepiej znający się na psach więcej wyczyta z ich zachowania. Generalnie obawiam się, że nawet jeśli sama zniechęcę tę czwórkę do wizyt u nas - to one nadal będą buszować w okolicy, i gdy - odpukać - zaczną żywić się np. drobiem miejscowych - to mieszkańcy wioski nawet nie pomyślą o ich odławianiu, tylko sięgną po "sprawdzone" rozwiązanie w postaci broni palnej. Jeden pracownik z naszej ekipy budowlanej od razu oferował mężowi wiatrówkę z ostrą amunicją w ramach metody na pozbycie się nieproszonych gości i dziwił się, że nie przyjęliśmy takiego wsparcia. A co do klatki - to chyba faktycznie warto zastanowić się nad reklamacją - w końcu to nie jest tani produkt i zdecydowanie powinien spełniać swoje zadanie.
  4. Witam serdecznie wszystkie dogomaniaczki i dogomaniaków, i od razu przepraszam, że zamiast od miłego przedstawienia się, swój pierwszy wątek rozpoczynam od podzielenia się z Wami problemem. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, iż jako wielbicielka zwierząt wszelkich (poza pełzającymi ;)) - z kotami i psami na czele - i szczęśliwa współwłaścicielka cudownej golden retrieverki Megi, 2 przygarniętych kotów - Pucka i Melki oraz czasami potrafiącej dopiec papugi amazonki - Pedro (vel Pedrusi - po kilku latach okazała się papuzią samiczką znosząc niezalężone jaja :D) - od lat podczytuję to forum. Wpisuję się w wątku klatki łapki, ponieważ nie chcę, jako nowa zakładać zupełnie świeżego tematu, a mój problem, czy raczej możliwość jego rozwiązania - właśnie z klatką łapką jest związany. I po tym przydługim, a nie ukrywam typowym dla mnie wstępie - przechodzę do opisu swojego problemu. Od wiosny razem z mężem mieszkamy na działce w okolicach Sochaczewa - dokładniej w Tułowicach, gmina Brochów. Zbudowaliśmy tutaj letni domek i w tej chwili wciąż trwają prace budowlane na terenie działki. Ekipy, które kładą kamień praktycznie codziennie pozostawiają po sobie resztki jedzenia, które oczywiście lądują w workach na śmieci. I właśnie te wory od kilku tygodni, średnio co drugą noc - znajdujemy rano rozwleczone po działce. Jako, że są to duże, kilkuset litrowe worki - od początku podejrzewaliśmy, że może być to sprawka jakiegoś sporego psa. Jednak dopiero przedwczoraj w nocy udało się na kamerach monitoringu - zarejestrować wizytę gości. Okazało się, że są to aż 4 duże psy - pojawiają się na działce w środku nocy (przedwczoraj po 2). Na czarno-białym obrazie widać psy podobnej wielkości (oceniam je na ok. 40, 50 kg.), budowy dogowatej - 3 jasne, 1 ciemny - ewidentnie przywódca stada. Są bardzo ostrożne, najpierw jeden jasny robił rekonesans, potem 3 jasne stały na czatach, a ciemny poszedł po wór stojący na tarasie, po czym chwycił go i cała czwórka w te pędy wybiegła poza zasięg kamer (potem jeszcze wracały szukając zgubionych resztek). Pytałam ekipy budowlanej, pochodzącej z okolic - twierdzą, że nikt nie ma takich psów. Sąsiedzi, w wiosce - także nie są ich właścicielami. Mąż i ekipa budowlana widziały tę czwórkę w ciągu dnia, po przeciwnej stronie rzeki, nad którą jest działka - psy atakowały i goniły pasącego się cielaka. Obserwatorzy nie mieli szans odgonić psów, na rzece nie ma żadnego przejścia. Na szczęście po jakimś czasie psy odpuściły - albo się jedynie bawiły, albo uznały, że cielak to zbyt duża zdobycz. Psy wyglądają na bezpańskie, najprawdopodobniej na co dzień żyją w Puszczy Kampinowskiej, która też jest po drugiej stronie rzeki. Wyglądają też - niestety na mocno zdziczałe. Dzwoniłam już do TOZ, ale usłyszałam, że zajmują się tylko interwencjami, a w sprawie wyłapania bezdomnych psów muszę dzwonić do gminy. W gminie - wczoraj po 17 nikt już nie odbierał, ale oczywiście zadzwonię w poniedziałek. Jednak mam sporo wątpliwości, czy ktokolwiek z gminy będzie odławiał psy w środku nocy (poza przypadkiem z cielakiem psy nigdy nie pokazały się w świetle dnia), dlatego szukam alternatywnego rozwiązania. Pobliskie schronisko dysponuje jedynie chwytakiem, a ani ja, ani mąż nie odważymy się podejść do tych psów na odpowiednią do użycia chwytaka odległość. Klatki łapki w schronisku nie mają. Dlatego właśnie piszę ten post - prosząc o podpowiedź - gdzie mogłabym wypożyczyć, oczywiście za kaucją taką klatkę łapkę. Wiem, że gmina zapewne jakieś działania podejmie, bo taki ma ustawowy obowiązek, ale szczerze wątpię, żeby w miarę szybko udało się im psiaki wyłapać. A nie ukrywam - że zależy mi na czasie. Chciałabym, gdy tylko zakończą się prace budowlane - przywieźć wreszcie wszystkie swoje zwierzaki, które teraz są w naszym "zimowym" domu, pod opieką córki i zięcia męża, ale - co oczywiste - zarówno zwierzaki, jak i my ciężko znosimy rozłąkę. Jednak - puki tych czterech psów nie uda się złapać - zwyczajnie boję się o życie i zdrowie swojej gromadki (zwłaszcza, że psy pojawiają się także w ciągu dnia).
×
×
  • Create New...