Dziękuję za wszelkie odpowiedzi. Ja nie bardzo jestem w tym zorientowana dlatego spytałam, a jak to się mówi kto pyta nie błądzi. Nie jestem do końca w stanie opisać o co konkretnie z tym zaczynaniem od niego chodziło bo jak pisałam było to z 9 lat temu, a ja byłam dzieciakiem z gimnazjum. A co do mojego pieska to owszem miałam wielkie szczęście, Dakarek jest wybitnie zdrowy i z normalną psychiką. Co prawda piesek był zadbany, z książeczką zdrowia (A w niej były wszelkie szczepienia i odrobaczenia.) i ładnie zaokrąglony (Od razu wylądował u weterynarza na badaniach tak na wszelki wypadek, więc był zdrowy), poza tym w domu widać było iż był rozpieszczany i wychuchany, sądzę iż po prostu nie byli w stanie utrzymać dwa psy. A z tym stwierdzeniem, że mogłam trafić na chorego to coś o tym wiem, przed Dakarkiem trafiłam na takiego szczeniaka który niestety pożył mi tylko 3 tygodnie gdyż miał dosłownie wszystkie możliwe szczenięce choroby plus parwowirozę. Na plac tak naprawdę wtedy przyszłam z interwencją Zielonych (Mam to szczęście iż weterynarz która próbowała ratować mojego poprzedniego pieska do nich zadzwoniła i powiadomiła o tym jak i dała namiary na mnie bym wskazała człowieka, od którego był kupiony psiak. I nie dość że nie myślałam o husky a o Owczarku niemieckim właśnie z adopcji czy piesku w tym typie ze schroniska ale o to pominę.) a nie po kupno pieska. Co prawda to była miłość od pierwszego wejrzenia a dalej można sobie dopowiedzieć. Jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi na mój wątek. Tak po prawdzie to pytałam z czystej ciekawości bo jak dla mnie mu nic nie brakuje a i rodowód wcale nie jest mi do szczęścia potrzebny. Dla mnie i tak jest on kochany i wspaniały czy ma ten rodowód czy też go nie ma. :)