Dokładnie rozumiem, co przeszłaś z Brosem, bo ja z moim spanielem Filipem przechodzę przez dokładnie to samo. Powrót do domu a tu krwawe odchody porozwlekane po mieszkaniu w nocy wymioty, załatwianie się niekontrolowane pod siebie. U nas najprawdopodobniej zapalenie miało podłoże wirusowe ponieważ z objawami wirusa podobno w tym samym czasie do weterynarza zgłosiło się więcej psiaków. Po pierwszej diagnozie Filip dostał zastrzyk przeciwbiegunkowy, antybiotyk i kroplówkę żeby go nawodnić. Antybiotyk + probiotyk mielismy kontynuować przez 4 dni. Poprawa nastąpiła praktycznie po pierwszej dawce, jednak przy 3 dawce znów zaczął wymiotować. Jednorazowo. Więc odstawiłam antybiotyk. Następnego dnia spokój. Załatwiał się już normalnie. Jadł mniejsze porcje dwa razy dziennie (RC Gastrointestinal), miał apetyt i dobry humor. Kolejnego dnia, a właściwie nocy nagle zwymiotował w ilościach ogromnych. Najpierw fusowata wydzielina, dość gęsta. Później praktycznie sama krew i żółć. Męczył się kilka godzin. Rano prosto do weta i wtedy zdiagnozowano że poprzedni antybiotyk nie wyleczył wirusa i choroba rozwinęła się do krwotocznego zapalenia jelit. Od dziś jesteśmy na głodówce. Ma tylko dużo pić, przegotowaną, chłodną wodę. No i latamy na zastrzyki antybiotykowe codziennie. Jak narazie (a dziś dostał pierwszą dawkę) od rana czyli od wizyty u weta jest spokój. Pies jest wymęczony ale nie wymiotuje i nie ma biegunki. Mam nadzieję że obecna antybiotykoterapia przyniesie oczekiwane rezultaty i w miarę możliwości Filipek wyjdzie z tego bez szwanku.