Jump to content
Dogomania

Maksy

Members
  • Posts

    252
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Maksy

  1. Proszę o podanie konta na wpłaty dla tych suczek na PW
  2. Pani Beata wydała psa starszym ludziom????? To na pewno nie pani Beata ! To ktoś się podszywa pod pania Beatę. Chyba, że tak rozpaczliwie che wydać psy z Kłaja , że nagle przestała zwracać uwage na wiek. Pani Beata - skarciła psa ? a jak ? Chciał zjeść łóżeczko - taki zagłodzony ? Bo gdyby to było zaraz po wyjściu z Kłaja to niewątpliwie KTOZ wydałby opinię, że łóżeczko oraz spódnicę pani Beaty biedny pies chciał zjeść z głodu. Swoja drogą musiał być rozpaczliwie głodny jeśli zdecydował sie na spódnicę pani Beaty. Biedny piesek.
  3. I jeszcze jedno. Czy można jakoś pomóc Aronowi? Czy potrzebne sa jakies wpłaty na niego, możliwa np. adopcja wirtualna?Tak jak mówiłem bardzo polubiłem Arona bywając w Kłaju i chciałbym mu pomóc, bo gdybym nie adoptował innego psa pewno zdecydowałbym się na Arona.
  4. Powodzenia I pogłaskajcie Arona ode mnie. To wyjatkowo piękny pies
  5. A przy okazji, jakby był jaki bulowaty " wpotrzebie" tak jak Aron kiedyś - to kogo teraz prosić o pomoc?
  6. Byłem w Kłaju kilka razy i wiem jak było. Na pewno biedniej niz w krakowskim schronisku bo nie mieli tyle pieniędzy, ale wszystkie psy były zaszczepione nie tylko na wscieklizne ale na choroby wirusowe i dziewczyny pracowały tam od rana do nocy. W kółko prały koce, bo psy dostawały co dzień czyste i co dzień sprzątając kojce wsypywały trociny ( które to trociny okropnie wygladają na zdjęciach zaopatrzone dodatkowo w złośliwy komentarz ) aby psy nie chodziły po betonie, mimo że w każdym kojcu były drewniane podesty. Mojego Wielkopsa poznałem kiedy był wyprowadzony z kilkoma innymi psiakami na wybieg a w tym czasie inna wolontariuszka sprzątała kojce.Z adopcją Arona mogło być ciężko bo on nie lubi innych zwierząt ale jak mówiły dziewczyny, po sterylizacji znacznie się uspokoił. Podobno oprócz mnie jeszcze ktoś się interesował Aronem. Namiary powinny mieć wolontariuszki z Kłaja. A z adopcjami nie szło im źle, jak mi mówiły tylko w kwietniu miały kilkanaście adopcji ( chyba 15 ) co procentowo do ilości psów jest nieźle. Jak macie kontakt z wolontariuszkami z Kłaja to zapytajcie, może ci ludzie co pytali o Arona są jeszcze zainteresowani. Ja sie zdecydowałem na mojego, bo był wtedy chory i chciałem pomóc w leczeniu, bo widziałem, że dziewczyny się bardzo starają ale im ciężko. No i teraz za nic bym już mojego Gandiego nie oddał. Ale Aron ogromnie mi się podobał i tez się jeszcze popytam znajomych. A tak nawiasem, gdyby nie schronisko w Kłaju Aron nie żyłby już, uśpiny pół roku temu. Więc nie KTOZ podarował Aronowi szansę na życie, KTOZ niestety szansę na życie zabrał wielu innym niszcząc KŁaj.
  7. A gdzie byliście, kiedy prawie rok temu Aron miał być uśpiony jako agresywny. kilka osób szukało dla niego ratunku także u "krakowskich bulowatych" dowiedzieli się , że może miejsce bedzie za 2 miesiące. a los Arona miał się dokonać za 2 dni. No i przyjęła go pani A z Kłaja. dała wysterylizować co troche złagodziło jego charakter. Wiem bo adoptowałem psa z Kłaja i zanim zdecydowałem się na mojego rozważałem jeszcze właśnie Arona i tego biednego Bruna. Aron to wspaniały pies. Dobrze że pani A nie pozwoliła go uśpić.
  8. I jeszcze tylko pytanie. Skąd taka pewność, że był wydany bez buta? A może wydany z butem czy bez miał co było założone od początku tej "adopcji" dotrzeć do weta z otartą łapą. I z otartą łapą dotarł. I na razie tyle. Ale podnoszę, podnoszę bo pies powinien iść do domu. Do prawdziwego domu i uczciwych ludzi, którzy dotrzymują umów.
  9. I na razie tyle. Acha i jeszcze tylko tyle, że pies został zaadoptowany przez konkretna osobę, a w umowie adopcyjnej jest, wiem bo sam podpisałem podobną na mojego psa, też z Kłaja, że jeśli pies z jakichkolwiek powodów nie mógłby u mnie zostać to zwracam go do fundacji od której go zaadoptowałem. I że nie wolno mi przekazać psa osobom trzecim , także prawnym. A tu nagle "ludzie nie potrafili poradzic sobie z jego temperamentem" i oddali go do schroniska ? Krakowskiego? do hotelu ? na Floriańską? A jak sie to ma do umowy adopcyjnej ?
  10. Na zdjęciu w kojcu , Bruno nie ma otartej łapy. No cóż psa z porażoną łapą wystarczyło po zabraniu do "adopcji" poprowadzić bez buta po betonowej lub asfaltowej drodze - a potem, do weta i gotowe.:multi:
  11. A i jeszcze jedno. Jak byłem w schronisku w Kłaju przed wizytą KTOZ, to opowiedziano mi historię Bruna. Do schroniska trafił już z porażeniem łapy, był konsultowany i różni lekarze mieli różne zdania w temacie : amputować czy nie. Bruno , co widać na zdjęciach jeszcze z Kłaja miał podłogę boku wyłożoną wykłdziną by nie kaleczył łapy, na którą przy wyjści nakłdano mu jeden z 2 kupionych dla niego butów. Pytałem o Bruna, bo rozważałem jego adopcję zanim nie zdecydowałem się na innego psa, który wg. opiekunów z Kłaja bardziej potrzebował warunków domowych niż Bruno, bo jak nawet KTOZ, zauważa, Bruno mimo, że dzięki interwencji KTOZ bezpowrotnie stracił łapę i możliwość nakładania protezy - to jest w dobrej formie. Trochę się tylko dziwię bo kiedy ostatnio, tj ostatnio przed wizytą KTOZ, dzwoniłem do jednej z wolontariuszek schroniska w Kłaju to mówiła z radością, że Bruno został zaadoptowany i poszedł do domu. Dziwny to dom
  12. A jak mu teraz na ten maleńki kikut założycie protezę ? Bo w starszym wieku, jak zapewne wszyscy wiecie, owczarki miewają problemy z tylnymi nogami i wtedy jedyny ratunek - opierać się mocno na przednich łapach i wzmacniać tylne. Na przednią łape z porażenem dolnej części można : 1. zakładać but ochronny 2. amputować porażony odcinek - ale niezbyt wysoko, aby dało się założyć protezę. czy robimy zbiórkę na protezę dla Bruna ? Ale teraz to już chyba bezprzedmiotowe, bo nie ma na co protezy nałożyć :placz:
×
×
  • Create New...