A i jeszcze jedno.
Jak byłem w schronisku w Kłaju przed wizytą KTOZ, to opowiedziano mi historię Bruna. Do schroniska trafił już z porażeniem łapy, był konsultowany i różni lekarze mieli różne zdania w temacie : amputować czy nie. Bruno , co widać na zdjęciach jeszcze z Kłaja miał podłogę boku wyłożoną wykłdziną by nie kaleczył łapy, na którą przy wyjści nakłdano mu jeden z 2 kupionych dla niego butów.
Pytałem o Bruna, bo rozważałem jego adopcję zanim nie zdecydowałem się na innego psa, który wg. opiekunów z Kłaja bardziej potrzebował warunków domowych niż Bruno, bo jak nawet KTOZ, zauważa, Bruno mimo, że dzięki interwencji KTOZ bezpowrotnie stracił łapę i możliwość nakładania protezy - to jest w dobrej formie.
Trochę się tylko dziwię bo kiedy ostatnio, tj ostatnio przed wizytą KTOZ, dzwoniłem do jednej z wolontariuszek schroniska w Kłaju to mówiła z radością, że Bruno został zaadoptowany i poszedł do domu. Dziwny to dom