Witam
Mój psiak właśnie zjadł ok 4 cm średnicy kulkę z folii aluminiowej. Zastałam go pośrodku kuchni nad rozwalonym workiem i trzymał folię w pysku i tak jak zawsze od razu wszystko wypluwał po komendzie zostaw teraz zaczął przede mną spierniczać po całym domu. Kiedy chciałam go przywołać stanął w przedpokoju i zaczął ją miendolić w pysku żeby rozdrobnić. Rzuciłam się w jego stronę i zaczęłam się z nim siłować. Pokaleczyłam się niemiłosiernie o jego zęby, próbowałam otworzyć pysk, zablokować kulę palcami żeby jej nie mógł połknąć i kiedy już niemal udało mi się ją wyjąć szarpnął się i ją połknął. (I zaczął skakać dookoła zadowolony -_-'')
Dzwoniłam do naszego weterynarza, powiedział żeby poczekać obserwować psa jak nie zacznie wymiotować i w kupie też nic nie będzie żeby przyjechać. Zadzwoniłam do innego weta powiedział żeby obserwować jak zacznie żygać to dobrze jak nie to przyjechać. Tłumaczyłam że pies jest wielkości husky i że kula zajmowała dość dużą powierzchnię w pysku i pytałam czy podać coś na wymioty ale usłyszałam "eeeeeeee".
Kochani co mogę temu łobuzowi podać żeby nim trząchnęło? Woda z solą?
Nie mam pojęcia a chcę go ruszyć bo takie czekanie nic nam nie daje. Pies czuje się świetnie, bryka skacze. Brzuch ma twardawy ale nie tak konkretnie twardy, lekko sie ugina pod naciskiem. Kupkę zrobił przed chwilą jeszcze normalną.
Napisałam to wszystko co mówiłam weterynarzom którzy kazali czekać. Szczerze to chcę mu pomóc jakoś to wyrzygać bo ta kula mu nie przejdzie przez jelita a jeśli juz to pokaleczy, była dość duża i w miarę zbita więc nie będzie wychodzić w kawałkach. Zastanawiam się też czy folia aluminiowa nie zacznie reagować z kwasami żołądkowymi... Nie mam pomysłu co jeszcze mogę zrobić. Podzwonić po innych wetach? Podać tą wodę z solą? Kupować w aptece coś na wymioty ale przecież jeśli w leku będzie coś czego psom dawać nie wolno to mogę go zabić.
Ktoś ma jakieś doświadczenia? Jesteście w stanie coś podpowiedzieć?