mieszkam na wsi, mam dwa psy. Suka odwoływalna, pies mocno łupowy. Saren i innej "dziczyzny" nie brakuje, dość długo walczyłam na różne sposoby z odwoływaniem psa bez tzw "pomocy" kiedy sadził za sarnami mając moje wrzaski głęboko w d...ie ... kierując się mądrą radą zakupiłam OE, szkoleniowiec wytłumaczył i pokazał jak używać. Prądu użyłam moze ze dwa razy, wystarczą same wibracje. Nie wyobrażam sobie narażać lub stracić psa lub bezmyślnie stresować sarny czy zające przez własne fobie na temat OE.
Różne są psy, mnie akurat trafił się egzemplarz gdzie bez pomocy spacery w terenie gdzie jest dziczyzna byłyby wiecznym stresem. Po co? Jest miło,psy wyluzowane,wybiegane, ja spokojna, dzikie zwierzęta w okolicy też nie narzekają ;)
Myśle,ze więcej złego zrobicie wrzeszcząc na psa w momencie stresu niż umiejętnie i spokojnie przywołując go do opamiętania OE zanim nie zakuma,że o przebiegu i tempie spaceru decyduje człowiek.