wlasnie wrocilismy ze spaceru, wyjscie byl kosmos, wynioslam na rekach, ale jak juz zobaczyl drzwi to stanal na nogi, chodzilismy jakas 1h zanim niesmiale siknal, pisze niesmiale bo prawie po nogach sobie sikal, jak juz myslalam ze bedzie mial dosyc to chcialam wrocic jak podeszlismy pod klatke to tak sie zaparl ze wylazl z szelek i uciekl. przestarszylam sie na maksa, ale pilnowal sie wiec jak nie dal do siebie podejsc to postanowilam ja poczekac na niego, wyciagnelam jedzonko i czekalam, przyszedl, polozyl sie, zalozylm szelki i poszlismy na spacer, wysikal sie jeszcze 2 razy ale to juz tak po "mesku"
no i powrot do domu pozniej kosmos, na szczescie sasiad wracal i pomogl mi, otworzyl drzwi a ja psa na rece i do domu. na kaltce ciezko,ale jak otworzylam drzwi od mieszkania to wszedl sam juz.
uff zmeczona jestem na maksa, Oskar pewnie tez, padl na balkonie
wieczorem ma przyjechac siostra to zrobimy powtorke bo nie wiem jak rano ja sama dam rade a powinien jeszcze kupe zrobic