bliscy pytają się mnie "dlaczego płaczesz? Przecież jest szczęśliwy, nie cierpi".
Płaczę, bo pokazał mi co to znaczy prawdziwa, bezinteresowna miłość. Pokazał, że jeżeli nas przez jakiś czas nie ma, to to się nie liczy. Liczy się TU i TERAZ. A te Tu i Teraz z nim było najwspanialszym czasem. I nie potrafię się pogodzić z tym, że Go nie ma.
Kto obślini mi ubrania tak, że nie da się tego doprać? Kto będzie probował wkręcić się do łóżeczka? Kto będzie trącał pyszczkiem, żeby go pogłaskać i przytulić?
Był jedyny w swoim rodzaju.
I teraz przyznam rację p. Adamowi - Boksery są inne. Są jak dzieciaczki, które wymagają opieki, uczuć, ciągłęgo zainteresowania. Które nie lubią być same.
Wykrywko... dokładnie... sprzątam w pokoju po remoncie... i układam rzeczy i płaczę.