Coś mnie tknęło, by wejść na wątek. Toż to Homer, piesio wyciągnięty z nory z węglem.
Bardzo przeżywałam jego historię, śmierć Pana, potem brata. Cieszyłam jego szczęściem , gdy znalazł wspaniały dom. Okazał się cudownym, delikatnym pieskiem.
W jego oczach widać bylo ocean miłości.
Szkoda, bardzo szkoda, że już go tutaj nie ma.
Żegnaj Homerku, niech Ci będzie dobrze, gdziekolwiek potuptasz.