[quote name='julk44']No niestety z Dyziem nie jest najlepiej :( Biedactwo cierpi, widzę to... Od poniedziałku dokarmiałam go ręcznie, najpierw ryżem z kalafiorem i marchewką, później rozmiękczoną karmą renal z dodatkiem rybki, słoiczkiem gerber z olejem lnianym, ale w środę zaczął się opierać karmieniu strzykawką. Zaczął tak dziwnie szczękać ząbkami jakby coś go bolało :( Wczoraj nie było już mowy o karmieniu, pojawiła się dziwna śluzowata wydzielina z pyszczka, broni się resztkami sił przed podawaniem chociażby wody strzykawką :( Nie może chyba nawet połykać śliny, bo od razu szczęka ząbkami :( Nie miałam odwagi skazywać go na dodatkowe cierpienie i nie podałam mu już wczoraj lekarstwa na chore serduszko :( Moje małe biedactwo :( Cały czas prawie zajmuje się nim, głaskam go, przytulam... podjęłam już decyzję o uśpieniu :( Chyba muszę zamówić wizytę domową bo on tak bardzo nie lubi jeździć do weterynarza... Wczoraj byliśmy jeszcze na zastrzyku przeciwbólowym, ale chyba to nic nie dało. Jeszcze matka mnie wkurza, gada mi nad uchem że skąd ja wiem co jest dla niego dobre, że może on chce żyć, że może mu się jeszcze poprawi... ale ja widzę że moje małe biedactwo cierpi :( Obwinia mnie o jego chorobę, że to jest moja wina że pies zdycha bo tutaj jest jego dom a ja chciałam go zabrać do poznania (przeprowadzka w połowie maja), że on nie chce wyjeżdżać i dlatego jest chory.... brak mi słów :( jeszcze ona mnie dobija :( To jest właśnie to o czym napisała Elwira11, czysty egoizm i bezmyślność. Ona nie dopuszcza do siebie tej myśli że trzeba pozwolić mu odejść i ulżyć w cierpieniu, jak mówię do niej że trzeba go uśpić to ona do mnie mówi zeskanuj mi dokumenty... brak mi słów :( Jestem z tym wszystkim sama, nie radzę sobie i nie wiem co mam robić :( Tak bardzo chciałabym mu pomóc :( Moje Serduszko kochane :( :([/QUOTE]
[SIZE=4]kobieto, leć szybko do apteki...musisz koniecznie wypłukać z niego mocznik...kup igły i strzykawki i roztwór Ringera lub [/SIZE]NaCl[SIZE=+1], rób mu sama kroplówki podskórne...ja leczę drugiego kota na niewydolność nerek...poczytaj jeszcze ale myślę że metody leczenia są identyczne....najważniejsze to kroplówki,kroplówki i jeszcze raz kroplówki + leki, musisz wypłukać z niego mocznik, jest to forma dializy, ja robię dwa razy dziennie po 80 ml na 3,5 kg kota :),z początku trzy razy na dzień-kroplówki podskórne żeby nie latać co chwilę do weta i nie narażać kotka na dodatkowy stres, a kot był naprawdę w fatalnym stanie, również myślałam o eutanazji.Twój pies nie ma apetytu bo ma nadżerki w pysku,przełyku i żołądku i to go boli ,możesz dać mu Alusal dostępny w aptece -poczytaj o nim w necie i skontaktuj się z wetem ile masz podawać kroplówki bo jak pisałam musisz koniecznie go przepłukać [/SIZE]