[quote name='aga.k']Barry już chyba nie potrzebuje tych wszystkich ogłoszeń...
Byliśmy u niego, to znaczy tam gdzie powinien być do czasu znalezienia mu domu. Nie ma psa, buda stoi pusta, nikt nie odbiera od nas telefonów, w domu nie było nikogo albo po prostu nie chcieli nam otworzyć, bo sąsiedzi twierdzili, że pani pewnie śpi. Okoliczni mieszkańcy niestety nic nie wiedzą o Barrym.
Przykre to, że ludzie dla których tyle się zrobiło (dostali od nas 2 budy, 15 kg karmy, obroże, długie łańcuchy) nie potrafią nawet poinformować, że psa nie ma. Musimy się dowiedzieć co się stało z Barrym.[/QUOTE]
Do wszystkich którzy są zainteresowani sprawą Barrego.
Znalazłam to ogłoszenie i postanowiłam że napiszę tutaj wszystko co mam do powiedzenia.
Jestem właścicielką Barrego a właściwie byłam. Barry niestety zerwał się z łańcucha i nie wrócił do domu. Przykro mi to pisać bo może wszyscy myślą ze jestem taka zła bo nie poinformowałam od razu ale ja też za nim bardzo tęsknię i uwierzcie mi nieraz przez to płakałam bo nie wiem co się z nim stało. po prostu miałam nadzieję ze po jakimś czasie wróci, że poszedł gdzieś jak to mają psy w zwyczaju na "panny" i wróci.
Oczywiście szukałam go wszędzie, schodziłam wszystkie okoliczne pola i byłam na sąsiednich wsiach w poszukiwaniu Barrego, pytałam ludzi ale nikt nic nie widział i nikt nic nie wie. Podejrzewam że albo go ktoś przygarnął tak jak ja i nie trafiłam na tego kogoś (na co mam taką nadzieję) albo po prostu stało się coś innego. Nie mam pojęcia. Widzę ze wszyscy na tym forum myślą ze nie zrobiłam nic. Wiem tez że Państwo u mnie byli, zresztą dowiedziałam się o tym dopiero dwa dni temu, bo sąsiadka zapomniała poinformować. i nie prawdą jest ze państwa do domu nie wpuściłam gdyż wtedy w domu mnie nie było gdyż byłam w pracy. I proszę mi uwierzyć pracuję po 14 godzin dziennie nie ma mnie w domu całymi dniami wracam o zmroku, Co do telefonów to nie wiem czy ktoś do mnie dzwonił bo gdy jestem w pracy telefonu nie mam przy sobie wiele połączeń mam nieodebranych. Niestety zagubiłam numer do Pana który był z budą u Barrego i nie wiem dokąd miałabym zadzwonić. Naprawdę jestem Państwu bardzo wdzięczna za okazaną pomoc mi i moim psiakom, za ciepła budę dla Barrego. Dzieki wam pieski miały ciepło i bezpiecznie. Pozostałym moim psiakom nie dolega nic, myślę ze mają u mnie dobrze nic im nie dolega i oczywiście są karmione i zdrowe.
Owszem buda stoi pusta, bo miałam nadzieję ze pies do mnie wróci.
Jeżeli Państwo mają kogoś kto potrzebuje pilnie bude chciałabym ją oddać Państwu a jeżeli nie ma kogoś takiego, to skromnie zapytam czy mogę budę przewieźć do domu Pani do Radłowa, dla suczki Gabi u której Państwo byli na interwencji. Ta psinka też nie ma budy a do tego jest schorowana.Pani ta ma nakaz zbudowania kojców dla swoich psów gdyż tyłem wychodziły jej do parku a też nie stać ją zbytnio na 3 budy bo ma 3 psiaki i wszystkie muszą być ogrodzone, może ta jedna by chociaż pomogła. Oczywiście nic nie bede robić bez Państwa pozwolenia.
Proszę o wypowiedź na forum.