Witam wszystkich zmagających się z tą okropną chorobą. Niestety mojego psiaka też to świństwo dopadło :( 14 kwietnia po południu Dyzio poczuł się gorzej. Zrobił się osowiały, nie chciał jeść i pić. Mama pojechała z nim do weterynarza, dostał 3 zastrzyki. W niedzielę powtórka, znowu zastrzyki. W poniedziałek badania krwi, próby wątrobowe w normie, ale za to CREA= 4,8 mg/dL (norma 0,5 - 1,8), BUN= 122 mg/dL (norma 7 - 27). Prawie cała jego skóra była bordowa, prawdopodobnie miał już nadżerki ponieważ nie mógł przełykać. Zostało podjęte leczenie poprzez kroplówki dożylne 250 ml przez kolejne 4 dni czyli do czwartku. Przez kilka dni piesek był trzema łapami po drugiej stronie. Dyzio w środę zaczął czuć się trochę lepiej, ale cały czas wymiotował, nie pił i nie jadł. Codziennie dostawał antybiotyk i leki przeciw wymiotne. W czwartek był jak zdrów, schodził i wchodził już normalnie po schodach, witał się ze wszystkimi i odrobinę polepszył mu się apetyt, tak jakby choroby praktycznie nie było. Wczoraj zaczął trochę słabnąć, nie miał siły wchodzić po schodach więc dostał strzykawką papkę z ryżu marchewki i kalafiora. Dzisiaj byliśmy na kontrolnym badaniu krwi i niestety nad Dyziem został postawiony krzyżyk :( Dalsze leczenie nie ma sensu :( Wyniki krwi CREA> 13,6 mg/dL, BUN> 130 mg/dL :( Mój pies umiera a ja nic nie mogę z tym zrobić :( Myślałam że umrze na serce, ponieważ od roku przyjmuje Vetmedin, a wykończyły go nerki :( Zdaniem weterynarza pozostaje tylko czekać aż sam odejdzie z tego świata, albo jeżeli będzie go bardzo bolało to trzeba będzie ulżyć jego cierpieniu :( Tak mi przykro :( Mój ukochany piesek był ze mną przez pół mojego życia :(