Jump to content
Dogomania

julk44

Members
  • Posts

    8
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by julk44

  1. Dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy... Serce mi się kraje, w życiu nie myślałam że będę musiała uśpić mojego Przyjaciela :( Brakuje mi go bardzo, dzisiaj rano miałam wrażenie że przyjdzie się przywitać i że będzie tak jak dawniej :( Ale moje małe biedactwo śpi sobie już spokojnie na działce u babci. Ładne ma miejsce wybrane, pomiędzy tujami :) Będzie mu tam dobrze... Kurde nie mogę posprzątać jego rzeczy, łzy mi same płyną jak spojrzę na jego miski, łóżko, na jego ulubione czekoladki :placz: Nie dociera do mnie że nie ma Go już z nami :placz:Odszedł na moich rękach, trzymałam go mocno w ramionach kiedy dostał ten cholerny zastrzyk :placz:
  2. Dyzio biega już po zielonej łące za Tęczowym Mostem :(
  3. No niestety z Dyziem nie jest najlepiej :( Biedactwo cierpi, widzę to... Od poniedziałku dokarmiałam go ręcznie, najpierw ryżem z kalafiorem i marchewką, później rozmiękczoną karmą renal z dodatkiem rybki, słoiczkiem gerber z olejem lnianym, ale w środę zaczął się opierać karmieniu strzykawką. Zaczął tak dziwnie szczękać ząbkami jakby coś go bolało :( Wczoraj nie było już mowy o karmieniu, pojawiła się dziwna śluzowata wydzielina z pyszczka, broni się resztkami sił przed podawaniem chociażby wody strzykawką :( Nie może chyba nawet połykać śliny, bo od razu szczęka ząbkami :( Nie miałam odwagi skazywać go na dodatkowe cierpienie i nie podałam mu już wczoraj lekarstwa na chore serduszko :( Moje małe biedactwo :( Cały czas prawie zajmuje się nim, głaskam go, przytulam... podjęłam już decyzję o uśpieniu :( Chyba muszę zamówić wizytę domową bo on tak bardzo nie lubi jeździć do weterynarza... Wczoraj byliśmy jeszcze na zastrzyku przeciwbólowym, ale chyba to nic nie dało. Jeszcze matka mnie wkurza, gada mi nad uchem że skąd ja wiem co jest dla niego dobre, że może on chce żyć, że może mu się jeszcze poprawi... ale ja widzę że moje małe biedactwo cierpi :( Obwinia mnie o jego chorobę, że to jest moja wina że pies zdycha bo tutaj jest jego dom a ja chciałam go zabrać do poznania (przeprowadzka w połowie maja), że on nie chce wyjeżdżać i dlatego jest chory.... brak mi słów :( jeszcze ona mnie dobija :( To jest właśnie to o czym napisała Elwira11, czysty egoizm i bezmyślność. Ona nie dopuszcza do siebie tej myśli że trzeba pozwolić mu odejść i ulżyć w cierpieniu, jak mówię do niej że trzeba go uśpić to ona do mnie mówi zeskanuj mi dokumenty... brak mi słów :( Jestem z tym wszystkim sama, nie radzę sobie i nie wiem co mam robić :( Tak bardzo chciałabym mu pomóc :( Moje Serduszko kochane :( :(
  4. Zgadza się, mój pies również od kilku dni przyjmuje Cardisure, głównie ze względu na to że da się je podzielić na dawki 1,25 mg. Weterynarz ostatnio zamienił mi Vetmedin na Cardisure bez żadnej dopłaty, czyli mam go w cenie 1,60 zł za 2,5 mg. Teraz niestety mój pies cierpi na niewydolność nerek i nawet nie wiem czy zdążymy zużyć ostatni blister... :(
  5. [quote name='magia131']Moj pies mial 13lat jak zachorowal i kilku weterynarzy postawilo na nim krzyzyk. Mocznica..Stary jest, powiedzieli, makabryczne wyniki i napewno z tego nie wyjdzie. Nie posluchalam ich i moj Brutus w czerwcu konczy 15 lat i ma sie rewelacyjnie. Trzymam kciuki Julk44 za psiaka[/QUOTE] Magia a mogłabyś napisać jakie piesek miał wyniki i jakie zostało podjęte leczenie? Byłabym bardzo wdzięczna :)
  6. Zastanawiam się tylko, czy jest jeszcze sens pisać do dr Neski? Co ona na to, czy jest jeszcze jakaś szansa dla Dyziulka bidulka, czy już zupełnie nie ma sensu męczyć zwierzaka i tak jak dzisiaj powiedział mi weterynarz dać mu spokojnie odejść? Matka mi jeszcze teraz mówi że mam dzwonić jutro i pytać o dializy, ale ja już nie wiem czy jest sens... :(
  7. Dyzio ma 12 lat, ale to jest mały piesek. Dzisiaj ważył 5800, wcześniej prawie 6500 :(
  8. Witam wszystkich zmagających się z tą okropną chorobą. Niestety mojego psiaka też to świństwo dopadło :( 14 kwietnia po południu Dyzio poczuł się gorzej. Zrobił się osowiały, nie chciał jeść i pić. Mama pojechała z nim do weterynarza, dostał 3 zastrzyki. W niedzielę powtórka, znowu zastrzyki. W poniedziałek badania krwi, próby wątrobowe w normie, ale za to CREA= 4,8 mg/dL (norma 0,5 - 1,8), BUN= 122 mg/dL (norma 7 - 27). Prawie cała jego skóra była bordowa, prawdopodobnie miał już nadżerki ponieważ nie mógł przełykać. Zostało podjęte leczenie poprzez kroplówki dożylne 250 ml przez kolejne 4 dni czyli do czwartku. Przez kilka dni piesek był trzema łapami po drugiej stronie. Dyzio w środę zaczął czuć się trochę lepiej, ale cały czas wymiotował, nie pił i nie jadł. Codziennie dostawał antybiotyk i leki przeciw wymiotne. W czwartek był jak zdrów, schodził i wchodził już normalnie po schodach, witał się ze wszystkimi i odrobinę polepszył mu się apetyt, tak jakby choroby praktycznie nie było. Wczoraj zaczął trochę słabnąć, nie miał siły wchodzić po schodach więc dostał strzykawką papkę z ryżu marchewki i kalafiora. Dzisiaj byliśmy na kontrolnym badaniu krwi i niestety nad Dyziem został postawiony krzyżyk :( Dalsze leczenie nie ma sensu :( Wyniki krwi CREA> 13,6 mg/dL, BUN> 130 mg/dL :( Mój pies umiera a ja nic nie mogę z tym zrobić :( Myślałam że umrze na serce, ponieważ od roku przyjmuje Vetmedin, a wykończyły go nerki :( Zdaniem weterynarza pozostaje tylko czekać aż sam odejdzie z tego świata, albo jeżeli będzie go bardzo bolało to trzeba będzie ulżyć jego cierpieniu :( Tak mi przykro :( Mój ukochany piesek był ze mną przez pół mojego życia :(
×
×
  • Create New...