Jestem w stanie zrozumieć wiele: że organizacje pro-zwierzęce nie mają środków na szeroko zakrojone działania, pracy jak widać dużo, a rąk mało, etc. Może zatem czas zacząć zmieniać mentalność naszego ciemnogrodu w kwestii stosunku do zwierząt, zaczynając od najmłodszych, zanim będzie za późno. Nie wiem, czy coś robicie w tym kierunku, ja bynajmniej nie słyszałam, żeby w szkołach organizowano jakieś prelekcje, cokolwiek, co uwrażliwi młodych ludzi na los zwierząt i ukształtuje prawidłowe do nich podejście. A póki co, egzekwujcie od gmin, żeby wywiązywały się ze swoich psich obowiązków, do tego obliguje je w końcu ustawa. Pierwszą lepszą osobę z ulicy urzędnicy mają w głębokim poważaniu, ale Wy macie chyba jakieś środki nacisku, chociażby w postaci legitymacji. Z całym szacunkiem, ale najgłośniej o różnych fundacjach wczesną wiosną, kiedy chcecie nasz 1%...