Szpilka też mam ten sam problem z moim wyżłem niemieckim z tym, że my wychodzimy w pola, gdzie pies ma możliwość biegania swobodnego.
Bażanty, sarny i inne zapachy wyłączają mu słuch.
Jak wreszcie wraca, to wie, że źle zrobił, ogon podkulony i uszy po sobie. Moje kary i uszczypnięcia w kark czy szyję dają tyle, że przez jakiś czas idzie za mną.
Jak się wkurzę :diabloti:, to wyczuwa z daleka i nawet nie chce podejść, bo wie, że kara go czeka.:mad:
Nie biję go, ale strasznie mnie to wkurza, jak przebiega 2 mety ode mnie i nawet głowy nie podniesie, tylko za jakimś zapachem leci.
Przeczytałem już "Zaklinacza psów" i nic tam nie pisze o ucieczkach. Może kurka wodna, to okres buntu czy młodzieńczej chęci poznania, ale .... jak sobie poleci za daleko i ktoś go złapie, bo głupol idzie do każdego.
Sam nie wiem co robić i jak reagować, ale chyba rady w stylu "uciekaj mu" są moim zdaniem mało sensowne, bo mój pies nawet głowy nie podniesie.
Myślę nad linką 20m, może to coś da, ale Szpilka pisała, że jej psu nie wiele daje. Jestem w kropce.