Pozdrowienia od BRUNA dla FANEK!
Od 02-11-2011r. jestem oficjalnie zaadoptowany (jestem adopterkiem). Żyje mi się całkiem nieźle. Mam pełną michę. Cztery łóżka do wyboru. Moje własne i trzy moich państwa. Jak wykopią mnie z jednego idę na inne, aż trafię do swojego. Wyprowadzają mnie na spacery trzy - cztery razy dziennie. Pan tylko narzeka, że musi iść ze mną do laryngologa, bo gdy znajdę "patyka" czy gałąź to głuchnę. Uwielbiam patyki wielkości 1,5-2m i grubości słupka ogrodzeniowego. takie są najfajniejsze. Uwielbiam też odgryzać gałęzie z drzew i wisieć na nich. Jedynie pan mi przeszkadza bo ciągle muszę sprawdzać czy grzecznie chodzi z innymi właścicielami psów. Mam już swoje stado, cztery suczki i dwa psy. Właściciele dwóch suczek co rano dokarmiają mnie bo jestem lekarstwem na apetyt dla ich pupilek.
Co do łapy,to czasami łapią mnie skurcze i drętwienie i utykam, szybko jednak mija. Pan twierdzi że z mojej rasy zostało bardzo niewiele:50% śpiocha i lenia, 40% lizusa i wazeliny, a cała reszta to amstaf choć w genach i bóbr chyba namieszał .
W lutym trochę chorowałem, miałem problemy gastryczne ale jest już wszystko ok. Od listopada do lutego przybyło mi w talii 1,5 kg, i ważę 31,5 kg. Muszę zacząć z panem trenować, ale dopiero jak się ociepli.
PS. Dwie panie obiecały mi że mnie odwiedzą p. Ania i p. Dorota. Czekam z kawą a i coś mocniejszego by się znalazło. Jeśli chodzi o foty muszę więcej uzbierać i wówczas wybiorę najlepsze. Pan obiecał że je wklei.
BRUNO