*Witajcie, nie jestem pewna czy zamieszczam post w odpowiednim dziale, jeśli nię o przeniesienie i przepraszam za kłopot.*
Problem wygląda następująco. Posiadamy dwa pieski - suczka i piesek. Suczka po bernardynie, piesek dużo mniejszy, Suczka ma dopiero 5 miesięcy, piesek nieco ponad pół roku. Pierwszy u nas był piesek, sikać na dworze nauczył się momentalnie! Po pierwszym tygodniu wiedział o co chodzi, fakt, zdarzały się niespodzianki, ale bez tak naprawdę naszego udziału, jedynie wychodziliśmy z nim dosyć często, nauczył się gdzie trzeba się załatwiać. Teraz tak naprawdę w ogóle nie woła, załatwia się głównie gdy wychodzimy dla potrzeb suni, choć myślę, że wytrzymałby dużo dłużej – na szczęście nie musi:) Z Manią niestety są problemy od początku, co również rozumieliśmy, bo choć to kundelek to jednak po dużej rasie i wiemy, że rozwija się dłużej. Na początku więc sikała non stop i gdzie popadnie, włączając w to spanie swoje oraz nasze. Szybko zaczęła więc spać poza naszym spankiem;) Później zaczęła ogarniać sprawę z dworem, jednak zauważyła chyba, że jej sikania nie bardzo nam odpowiada i... za każdym razem, gdy głaskało się drugiego pieska, a nie ją, gdy się zrzuciło ją ze spania czy po prostu czegoś nie pozwoliło – odchodziła i patrząc się na nas sikała. Zaczęliśmy ją wówczas ignorować, co rzeczywiście poskutkowało, zwracanie na siebie uwagi sikaniem minęło. Pojawiło się coś gorszego.
Wychodzimy na dwór. Kajtek stoi pod drzwiami i cieszy się na wieść o spacerze, a Mania w ogóle nie zamierza wyjść. Nawet jeśli zamierza to efekt i tak jest ten sam. Zakładamy szelki i … Mania robi siusiu pod drzwiami. Częściej zdarza się tak, że zakładamy smycz, przekraczamy próg mieszkania, zamykamy drzwi i Mania już siusia na korytarzu. Dziś przykładowo zesiusiała się w domu, tak więc myśleliśmy, że niespodzianki nie będzie, ale chwilkę później wychodząc, załatwiła się również w windzie, Od pewnego czasu robi to non stop! Nie ma wyjścia na dwór bez sprzątania klatki lub windy. Próbowaliśmy ją początkowo nosić, ale ona z dnia na dzień jest ciężka, więc próbujemy coś wymyślić, nikt nie będzie dźwigał psa, który już teraz waży sporo ponad 20 kg, a lada moment będzie cięższy. Próbowaliśmy brać smakołyki i jakby omamić ją, by skupiła się przez drogę na dwór na smakołyku, a nie na sikaniu -też nie pomogło. Nawet pomyślałam, że może to jakaś trauma ze smyczą, że coś nie tak jej się skojarzyło, więc próbowaliśmy wychodzić z nią bez smyczy (chcąc założyć ją dopiero na dworku), ale to też nie pomogło. Nie bijemy jej, nie karcimy, staramy się tylko podnieść:P by nie sikała dalej, krzyczymy „nie” , bo udało się nauczyć ją od początku, że nie = nie wolno i w każdym innym przypadku naprawdę to rozumie.
Pieski są u nas od małego, karmione są Puriną, więc chyba kwestie żywnościowe na to nie wpływają. Przepraszam za długą wypowiedź, jednak chciałam przedstawić problem najdokładniej jak potrafię.
Z góry dziękuję za pomoc!!