Bardzo proszę o jakąkolwiek poradę, jestem zrozpaczona :(.
11 letnia suczka jamnicza, była moim psem od urodzenia, dwa lata temu wyprowadziłam się z domu, pies został z resztą domownikow.
Zniósł to dobrze. Od początku mojego przeniesienia brałam psa do siebie na weekendy, chodziłam z nią na długie spacery, bawiłyśmy się, wszystko było super, dopóki dziecko sąsiadów z góry nie zaczęło chodzić a zaraz potem biegać po mieszkaniu dziko dudniąc. Dźwięk jaki wydaje przy tym sprawia, że mój pies:
- trzęsie się,
- wchodzi na mnie kiedy leżę na łóżku lub siedzę na kanapie, z podkulonym ogonem wpycha się jak najwyżej, wchodząc na kolana, potem głowę itp.
- jeśli nie może siedzieć na człowieku, idzie do ciemnej łazienki i tam się trzęsie.
Nie reaguje na próby odwrócenia jej uwagi - nie chce się bawić, jest bardzo mocno zestresowana. Jeśli dam jej np. smakołyki to zje je, ale wciąż zachowuje się tak samo.
Próbowałam rozmawiać z sąsiadami - są niereformowalni.
Pies się męczy, ja się męczę... Rozwiązaniem jest zaprzestanie brania go na weekendy ale byłoby mi niezmiernie ciężko się z tym pogodzić... ale boję się, że nie mam innego wyjścia :(
pomóżcie jakoś...