Hej,jestem tu nowa,nie będę się teraz przedstawiać bo to nie czas i miejsce.Wczoraj odebrałam psa od babci,gdyż został u niej w czasie naszego rodzinnego wyjazdu.Suńka miała cieczkę,więc nie zdziwiło mnie napuchnięcie w okolicach dróg rodnych,jednak teraz powstał ogromny guz,od razu stawiłyśmy się u weterynarza,pani obejrzała,zrobiła usg i powiedziała,że podejrzewa ropomacicze,mieliśmy jednak nadzieję,gdyż sama mówiła,że jest młoda i może się mylić,niestety przed chwilą dostałam telefon z lecznicy,lekarz prowadzący klinikę,pracujący również w schronisku potwierdził diagnozę.Decyzję o operacji musimy podjąć szybko,liczy się czas,ale tak strasznie się boję,czy to da efekt? Boję się,że maleńka się nie wybudzi,boję się,że może operacja wcale jej nie uratuje a tak mogłaby żyć...Choroba rozwinęła się szybko,jeszcze niedawno,kilka miesięcy temu kiedy również padło takie podejrzenie zrobiliśmy dokładne badania i nic nie wykazały,a tu takie zaskoczenie.Dodam,że guz jest zmianą nowotworową.Proszę o pomoc w podjęciu decyzji.