[B] [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/3795/20111206104409.jpg[/IMG]agresywny grzywacz do rozsądnej adopcji [/B]
[INDENT] Witam! jestem tu nowa i z góry przepraszam jeżeli zakładanie nowych wątków w takim typie jest nie na miejscu.
Grzywacz o którym mowa ma dwa lata, jest wykastrowany, nie jest to rasowy grzywacz. Własciciele kupili go jako grzywacza powder puff z jakiejs pseudohodowli. O dziwo wyrósl do 11 kg choc poza tym wygląda calkiem jak przyzwoity powder puff:smile:
Trafił do mnie troche przez przypadek, byl moim pacjentem i własciciele przyprowadzili go na eutanazje...z powodu agresji..piesek był oglądany u nich przez behawioryste, ale skonczyło sie chyba na 2 sesjach.
Pies nie jest agresywny cały czas,bywa naprawde kochany,chetnie sie bawi, agresja jest typowo zaborcza, pies nadmiernie kontroluje zasoby, jest tez troche nadpobudliwy no i nie lubi sie czesać:smile: Drugim problemem jest jego lęk separacyjny..
Na spacerkach zachowuje sie idealnie,bardzo lubi psy(chyba ze mu cos chca zabrac;-)), chetnie uczy sie komend, przychodzi na komende.
Na poczatku po wzieciu go do nas bylo względnie ok- oczywiscie pojawiało sie warczenie,ale zdawałam sobie sprawe ze tak bedzie. Pies był na karmie uspokajajacej, w kontakcie były właczone feromony-wiec dosc dobrze zniosł rozłąke z poprzednimi włascicielami. Z czasem (pewnie po aklimatyzacji w nowym miejscu) ujawniła sie agresja zasobów-pilnowanie miejsc, osób. Oczywiscie cały czas pracowalam z psem, uczyłam go komend. Nastepnie ujawnil sie problem leku separacyjnego i od tego momentu pies nie zostaje ani na chwile sam w domu. Siłą rzeczy zaczał chodzic ze mna do pracy i od tego czasu jego zachowanie jest znacznie gorsze...Prawdopodobnie nasilił sie jego stres... Mysle ze glównym powodem jego agresji jest własnie stres i nagromadzenie emocji. Ew brałam tez pod uwage zmniany neurologiczne- pies kręci sie za ogonem, łapie cienie.. Chcialam wprowadzic leczenie farmakologiczne,jednak okazalo sie że pies ma podwyższone enzymy wątrobowe. W tym momencie dostaje leki i karme na wątrobe.U mnie niestety nie może zostać- gdyz to ciagłe prowadzenie go ze mna do pracy tylko pogarsza cała sytuacje,problemem tez jest male mieszkanko-kawalerka,mysle ze pies troche sie w niej nie moze odnalezc, no i mój narzeczony-który jest mało cierpliwy co do takich psów. Poczatkowo pies traktował go bardzo dobrze, był w nim wrecz zakochany-gdyz sie z nim bawił i głaskał go, ja bylam ta gorsza bo byłam od tersury;-) sytuacja zmienila sie gdy pies zaczał spedzac wiecej czasu ze mną, teraz bardzo wrogo traktuje mojego narzeczonego...
Pieskowi jest potrzebny dom najchetniej u osoby która albo pracuje w domu, albo bedzie w stanie potrenowac przez jakis czas w domu(w celu kontroli lęku separacyjnego), bez dzieci i osob starszych, najbardziej wskazana by była chyba jedna osoba-cierpliwa z doswiadczeniem do takich psów, ew dwie ale wszystkie musiałyby z psem pracować.
stad moje pytanie do forumowiczów,czy pies ma szanse na nowy dom? czy zdarzaja sie sytaucje adopcji psów z tak licznymi problemami...Nie chcialabym usypiac psa, naprawde byłoby szkoda,bo potrafi byc naprawde słodki,mądry i kontaktowy. Licze na pomoc
Pozdrawiam [/INDENT]