Jump to content
Dogomania

Valki77

Members
  • Posts

    3
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Valki77

  1. Dziękuję za odpowiedź :) Szukamy małej, łagodnej psinki, płeć bez znaczenia, byleby ani nas ani świnek nie zjadła, a sąsiedzi nas za wycie i szczekanie do sądu nie pozwali. Mieszkamy na zaspiańskim blokowisku, więc sami rozumiecie o co chodzi :)
  2. Witam ponownie, mam pytanie, czy wiedzą państwo coś więcej na temat małej białej psinki , która biega w pawilonie biurowym, taka spokojniutka bidulka. Byłabym wdzięczna :) Pytam tak orientacyjnie, jeśli oczywiście można :)
  3. Nie wiem , czy dobrze trafiłam :) ale mam nadzieję, że mnie wysłuchacie. Może i posypia się gromy na moja głowę..... ale....po wizycie w schronisku jestem rozczarowana. Kochani, po długich namysłach, rozmowach zdecydowaliśmy z rodzinką , ze chcemy adoptować pieska najlepiej ze schronu, bo to takie bidy. Sami posiadamy stadko świnek morskich i każde ze swoją historią (przygarnięte chore, albo prezenty dla dzieci, które były rozczarowaniem, bo świnka nie reagowała na imię np.) No więc wybraliśmy się do schronu autobusem (masakra, nie mamy samochodu). Wreszcie kiedy stanęliśmy u bram ... zgłosiliśmy się do władz, że chcielibyśmy pieska, małego, do dzieci no i w miarę łagodnego , żeby nam świnek nie skonsumował na podwieczorek. Pan zaprowadził nas pod pierwszy box, tam zostawił i powiedział, żebyśmy sobie obejrzeli całe schronisko, może nam wpadnie jakiś psiak w oko..... Nigdy więcej.... wizyty w schronisku zimą.... na zewnątrz tylko najwytrwalsi szczekacze się rozumie. Wiem , że zimno, rozumiem. Ale wiecie o co mi chodzi, jak my wołaliśmy pieski to ani ruchu w tych budach nie było, wystarczyło, że przeszedł jakiś pracownik od razu ruch w kojcach. My pierwszy raz w życiu w schronie, kompletnie nie wiemy co i jak, gdzie iść , jak oglądać. Nasz pierwszy pies w życiu miał być. Powiem szczerze, jestem wstrząśnięta ilością psów, ale i zawiedziona... nie umiałam znaleźć dla siebie psa W efekcie wróciliśmy do domu bez pieska. Smycz, obroża i kaganiec w torbie, posłanie przygotowane leży. Jeszcze tak sobie myślę : będzie pies w moim domu, ale czy ze schroniska... to nie wiem. Pewnie, gdyby ktoś nam pomógł, z tej naszej wymarzonej wizyty w schronie wyszłoby coś lepszego, a tak rozczarowanie jedynie. Jeszcze tylko kilka słów do wolontariuszy: robicie naprawdę duzo dobrego dla tych zwierzaków i chwała wam za to:) myślę , że zamiast do schroniska, lepiej byłoby zwrócić się do was , pewnie więcej moglibyście na ich temat powiedzieć i coś doradzić.
×
×
  • Create New...