Jump to content
Dogomania

maggi

Members
  • Posts

    6
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    Wrocław

maggi's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Serce mi pękło...:-( Bardzo mi przykro...:( Zawsze zaglądałam do Misia,słodziaka z mojego miasta i tak cieszyłam się,że w końcu ma wspaniały,kochający dom... Ciężko zebrać myśli :-( Życzę dużo siły Niektóre anioły zamiast skrzydeł mają cztery łapy i na pewni Misio jest jednym z nich...
  2. Sunia-Beta z Gdańska oraz Viki z paru postów powyżej mają już domki
  3. Kreatynina świadczy o stopniu wydolności nerek,a wiadomo,że w przewlekła niewydolności nerek jest procesem nieodwracalnym, ponieważ nerki nie mają zdolności regeneracji jak np.wątroba, dlatego nie istnieje lekarstwo, które obniży trwale poziom kreatyniny przy PNN, ponieważ jest to niemożliwe.Nerki nigdy nie zaczną pracować w "częściach" w których już przestały.Azodyl,też tego nie spowoduje, ale każdy kto ma psa chorego na PNN na pewno zdaje sobie sprawę, że leczenie chorego zwierzaka jest leczeniem paliatywnym,mającym na celu poprawienie jak tylko można jakości i wydłużenia życia, a nie wyleczenia, ponieważ to jest niemożliwe,do tego celu potrzebny byłby przeszczep, czego w Polsce się nie praktykuje.Poprawienie jakości życia i samopoczucia zwierzaka polega przede wszystkim na eliminacji do jak najmniejszych wartości mocznika, który powoduje zatrucie organizmu i jego konsekwencje jak wymioty, brak łaknienia,apatie,słabość,posmak amoniaku itp. i tu Azodyl w połączeniu z codziennymi króplówkami sprawdza się świetnie.Co innego jeżeli mówimy o ostrej niewydolności nerek, wtedy jak najbardziej możliwe jest zbicie kreatyniny do wartości prawidłowych i całkowite wyleczenie.
  4. Dodam jeszcze,że Azodyl, który otrzymywałam z USA zawsze miał ponad roczny termin ważności.
  5. Witam serdecznie. Dawno tu nie zaglądałem,ale niestety z autopsji dobrze wiem co to znaczy nierówna walka z niewydolnością nerek u psiaka.Mój ukochany pudelek Snoopy borykał się dzielnie z tym choróbskiem, opisałam to w którymś z postów, później już nie pisałam naiwnie wierząc, że jeżeli nie będę mówić o chorobie i zapeszać, to uda nam się wygrać.Niestety...Snupusia nie ma już ze mną od dwóch lat,przez ten czas nie zaglądałem na forum, bo z każdym wspomnieniem pękało mi serce.Jednak jeżeli jakaś moja rada czy wskazówka mogłaby choć odrobinę pomóc jakiemuś psiaków, to chętnie podzielę się nabytą w czasie choroby wiedzą, dlatego postanowiłam napisać odnośnie Azodylu. Po przeczytanych postach widzę, że problem z dostępnością Azodylu jest taki sam jak dwa lata temu.Azodyl dla Snoopiego zawsze kupowałam za pośrednictwem strony For Less Than Ever, jest to polska firma za pośrednictwem której można zrobić zakupy w USA.Trzeba wejść na stronę For Less Than Ever i w wyszukiwarce wpisać Azodyl, pojawią się różne opcje tzn.Azodyl pojedynczy,w trzypaku itp.i wybrać odpowiadającą opcję.Po zakupie proszę wysłać do firmy maila z prośbą o odpowiednie zapakowanie i schłodzenie leku.Mieszkam we Wrocławiu ,Azodyl od momentu zamówienia docierał do mnie w ciągu 16-18 dni, nigdy dłużej.Zawsze był odpowiednio schłodzony,obłożony woreczkami lodu,zapakowany w termoaktywną folię i styropian. Z czystym sumieniem mogę polecić tą firmę, ponieważ sama z niej korzystałam i nigdy się nie zawiodłam.Lekarstwo przedłużyło życie mojego ukochanego Snoopiego o parę miesięcy, choć weterynarze dawali mu parę dni.Proszę tylko pamiętać, że kuracji nie można przerwać nawet na jeden dzień ,a zauważalną w wynikach poprawę można dostrzec min.po miesiącu.Trzymam kciuki za wszystkie chore na nerki psiaki.Jeżeli ktoś będzie miał jakieś pytania, to proszę śmiało pisać.Pozdrawiam.
  6. Witam serdecznie wszystkich:lol:Jak się domyślacie dołączam do forum w bardzo smutnych okolicznościach,ze zdiagnozowaną mocznicą u mojego ukochanego psiaczka:-(:-(:-(:-(,ale czytając cały wątek wiem,że znajduje się w gronie cudownych ludzi,którzy tak jak ja bezwarunkowo kochają swoje psinki i walczą do końca,często na przekór wszystkiemu i wszystkim,wbrew logice i za to Drogie Dogomaniaczki i Drodzy Dogomaniacze Was uwielbiam:lol:Za siłę i nadzieję,której niekiedy już brakuje,a którą w momentach kryzysowych można odzyskać czytając cudowne historie,jak np.magia131:lol: takie przykłady dodają choć odrobinkę optymizmu w tej smutnej rzeczywistości i trudnej walce:shake:A poza tym to forum jest większym kompendium wiedzy na temat tej okrutnej choroby:-(niż większości wetów,których kompetencje na temat pnn lepiej przemilczeć.I najważniejsze-nikt tak jak Wy drodzy "psi rodzice";) nerkowców,nie zrozumie mnie lepiej.Oto nasza historia:Mój przekochany 10 letni pudelek-Snupi,3 lata temu nagle na jednym boku dostał łysą(wyglądającą jak przystrzyżone przy samej skórze włosy) plamę,początkowo zlekceważyliśmy to,myśląc,że jest to efekt niedawnej wizyty u fryzjera i jakiegoś niefortunnego przycięcia w tym miejscu.Po miesiącu łysa plama zaczęła się powiększać i dołączył się lekki świąd.Poszliśmy do weta,który stwierdził grzybicę.Nic nie pomagało.W międzyczasie piesio przeszedł jeszcze zabieg usunięcia krwiaka małżowiny usznej.W chorobie zaczął bardzo dużo pić i siusiać,dostał wręcz nienormalny apetyt,ale lekarz twierdził,że to od przyjmowana sterydów.Leczenie trwało 8 msc.Koszmar:shake:Nastąpiła poprawa.Włosy odrosły.Po 4 msc powtórka,znowu wyłysienia.Zmieniliśmy weta,ten stwierdził,że na skórze nic nie ma,ale zaniepokoił sie jego bardzo dużym brzuchem,którego pies się nabawił poprzez poprzednie leczenie,co miało być efektem tego nadmiernego apetytu.Okazało się, że to wodobrzusze.Badania wykazały straszny stan wątroby(AST-80,ALT-300,AP-4108!!!!~NORMA 108),lekarze nie dawali szans,mówili że wątroba jest już w zaniku,że jest martwa.Zastanawiali się co tak niszczy wątrobę,padła kolejna diagnoza Zespół Cushinga,stąd miały być takie wyłysienia,charakterystyczne przy tej chorobie i fatalny stan wątroby.Badania w tym kierunku wyszły niejednoznacznie,dla jednych lekarzy był to Cusing,dla innych nie.Podjęliśmy leczenie w tym kierunku specjalnym lekiem-Vetyrolem,ale musieliśmy odstawić,bo Snupi czuł się strasznie,włosy w ogóle nie odrastały,co wskazywało jednak na błędną diagnozę.Pomimo braku nadziei i sugestii wetów,że nie ma to sensu,zaczęliśmy jednak leczyć wątrobę i przeszliśmy na bardzo restrykcyjną dietę w jej kierunku.Sierść odrosła na jednym z boków,na drugim słabiej.Wyniki wątrobowe były coraz lepsze.Po roku leczenia AST wrócił do normy,ALT utrzymuje się na poziomie 100,a AP utrzymywało się na poziomie 450.W lipcu zeszłego roku Snupiś po spacerze nagle zaczął krwawić z nosa,krew lała się non stop przez 3 dni,nic nie pomagało,lekarze po raz kolejny nie wiedzieli co mu dolega,stwierdzili,że wątroba popsuła krzepliwość krwi,badanie krzepliwości wyszło bardzo dobrze,no więc stwierdzili,że to kruchość naczyń krwionośnych i nic mu już nie pomoże,więc najlepiej poddać go eutanazji,bo i tak się wykrwawi.Nie poddałam się,kazałam podawać mu końskie dawki wit.K,na czwarty dzień krwawienie ustało.Do listopada Snupek miał cały czas problemy z tym nieszczęsnym nosem,bardzo go to męczyło i było bardzo uciążliwe.Z nosa leciała ropa,do gardła spływała krew.We wrześniu weci stwierdzili,że to gronkowiec i leczyli bez efektów gronkowca.W końcu jakimś cudem jeden z lekarzy zajrzał dokładnie psu do pyszczka i zobaczył przetokę ustno-nosową.W listopadzie przeszedł dwugodzinny zabieg.Wszystko wróciło do normy.W grudniu Snupcia zaczął mniej jeść,niedrastycznie,ale mniej,zarówno ja,jak i wet.doszliśmy do wniosku,że po prostu ma już dosyć tej diety wątrobowej,bo w końcu jest na niej od ponad roku i pewnie niedługo mu przejdzie.Początek stycznia,Snupi nagle zaczął wymiotować niestrawioną marchewką,która podkradł z kuchni.Myśleliśmy,że to niestrawność,reakcja na surowiznę.Wet.telefonicznie podtrzymał nasze przypuszczenia.Następnego dnia nie chciał nic jeść,na siłę nakarmiłam go jego wątrobową puszką,po paru godzinach znowu zaczęły się wymioty,które trwały całą noc.Wizyta u weta.,ten podaje środki przeciwwymiotne i robi badania wątroby,bo twierdzi,że pewnie jej stan się pogorszył i takie są efekty.Snupi nie reaguje na leki przeciwwymiotne,na drugi dzień odbieramy wyniki wątrobowe,które są w porządku,pies jednak wymiotuje.Robimy badanie nerek.I cios.:-(Mocznica:-(:-(:-(:-(.Mocznik-350,kreatynina-5,5:-(Zaczynamy 9dniowe płukanie kroplówkami.Po tym czasie mocznik spadł na 140,kreatynina na 4,8.Snupulek dostaje :rubenal,ipatkinine,furosemid.Przez tydzień czuje się świetnie,powrócił apetyt i szalony temperament:lol:Niestety po tygodniu,zaczął być coraz słabszy,zaczęło go mdlić i zdarzyło mu się zwymiotować.Zaraz pobiegliśmy na badania.Mocznik skoczył na 400,kreatynina na 6:-(:-(:-(:-(Wet.stwierdzili,że nie ma go sensu już płukać jeżeli parametry skoczyły w tak krótkim czasie,że mam psa uśpić,bo i tak pożyje tylko parę dni. Od tego czasu minęły 2 tyg.,Snupi jest cały czas płukany,pierwszy tydz.dożylnie,obecnie podskórnie,bo łapki są tak pokute,że nie ma już miejsca na wenflon.Dziś można powiedzieć,że leczę go sama,wbrew lekarzą.Kroplówki dostaje w domu,nie ma apetytu,ale karmie go łyżeczką malymi porcjami,nie wymiotuje w ogóle,dostaje rubenal,ranigast,odstawiłam furosemid,bo siusia normalnie,a jego stosowanie w polskiej weterynarii to jakaś plaga, po ipatkitine zwraca,więc nie podaję.Leci do nas Azodyl,który dostaniemy w przyszłym tyg.Jestem przerażona brakiem elementarnej wiedzy u weterynarzy w temacie pnn,na własną rękę robiłam psu badanie:USG(b/z nerki wyglądają normalnie),badanie moczu(wyszedl białkomocz),pomiar ciśnienia(nadciśnienie),oni uważali że jest to zupełnie zbędne.O Azodylu nie słyszał żaden.Snupiś oczywiście jest slaby,dużo leży,ale też się bawi swoimi ukochanymi piłeczkami.Prawie cały wyłysiał,i to właśnie zastanawia mnie najbardziej,dlatego pozwoliłam sobie tutaj na opis całej jego historii.Jego rzekoma grzybica zaczęła się od łysinek,potem stwierdzono,że łysieje od wątroby,a teraz?Czy wasze psy straciły włosy od pnn????Cały czas mnie to zastanawia,czy Snupek w ogóle miał chorą wątrobę,czy miał grzybicę,czy od początku to były nerki i dawały takie oznaki?Czy wodobrzusze wystąpiło od wątroby a możę już wtedy od nerek.Czy może jakieś bakterie zaatakowały jego skórę,a pózniej narządy wewnętrzne jak wątroba,a teraz nerki?Lekarze dziś sami wątpią,czy to była grzybica,ale co, nie wiedzą.Wspólnym mianownikiem Snupulka choroby jest łysienie,od tego się zaczęło.Od postawienia diagnozy mocznica miesiąc temu,Snupuś wyłysiał prawie zupełnie,oprócz głowy,aby wyjść na dwór potrzebuje dwóch ubrań,bo inaczej tak się trzęsie,że nie jest w stanie dać kroku,a jest to pudel,którego wełna była tak gęsta,że łamała grzebienie i szczotki.To wszystko jest tak zagadkowe.AP,które miał niby tak kosmiczne od chorej wątroby,a które wraz z jej regeneracją spadło,teraz znowu jest niezmierzalne,a przecież wątroba jest już ok.Czy to wszystko jest ze sobą powiązane?Czy możę nerki położyła narkoza przy zabiegu przetoki?Tyle pytań,a brak odpowiedzi.Niestety lekarze wiedzą jeszcze mniej,bo tych z" prawdziwego zdzrzenia"już prawie nie ma,próbowałam się skontaktować z dr.Neską,niestety konsultacje są zawieszone. Wiem jedno teraz musimy walczyć z cholerną mocznicą,ale się nie poddamy,jak zawsze!!!!Na przyszły tydz.badania,trzymajcie kciuki!!!!Jeżeli macie jakieś sugestie bardzo proszę piszcie,będę bardzo wdzięczna;);)
×
×
  • Create New...