Jump to content
Dogomania

Mordka

Members
  • Posts

    38
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Mordka

  1. Jest nieźle;) Dzisiaj po południu panowie piloci F-16 przeszkodzili nam w trakcie wychodzenia i w efekcie z Morką pobawiłyśmy się dopiero ok 19.00. Po zjedzonej kolacji małej załączył się szczeniak:D Wybiegała z budy, obskakiwała mnie i wbiegała z powrotem z głośnym hukiem o ścianki, po czym wybiegała i tak kilka razy:D Pobiegałyśmy po podwórku i tyle;)
  2. I jeszcze jedno z ostatniej chwili: był szczek! Na kota! Z budy... I to ja kota przegoniłam, więc to mógł być szczek na mnie:D Ale przynajmniej mam pewność, że umie;)
  3. Też kombinowałam, że ona w tej budzie ma już wszystko - i żarełko i pieszczoty;) Wczoraj nie pisałam bo na prawdę NIC się nie działo. Byłam w pewnej odległości od budy ale najwyraźniej Morka miała gorszy dzień (może przez pogodę?). Za to dzisiaj... [IMG]http://img252.imageshack.us/img252/6162/imag0431z.jpg[/IMG] [IMG]http://img96.imageshack.us/img96/6321/imag0426l.jpg[/IMG] [IMG]http://img841.imageshack.us/img841/5734/imag0430p.jpg[/IMG] ^^ skakałam z radości (oczywiście nie przy Małej):D Tak jak wczoraj zrobiłam ścieżkę z parówek od budy do drugiego końca kojca, w którym przycupnęłam. Morka ani myślała wyjśc. No to wzięłam ją podstępem... Zazwyczaj gdy wychodziłam z kojca i oddalałam się trochę, Mała wchodziła. Furtka kojca wydaje charakterystyczny dźwięk przy zamykaniu, więc zamknęłam kojec i siedziałam cicho na swoim miejscu. Morka wyszła i zajęta zjadaniem parówek zauważyła mnie dopiero po chwili. Zastygła w bezruchu (ja też i nawet na nią nie patrzyłam, żeby nie uciekła:D) a Mała jak gdyby nigdy nic zaczęła obwąchiwać cały kojec. Oczywiście niepewnie, czujnie. Podchodziła do mnie, obwąchiwała, jadła z ręki. Wyglądało to tak, jakby wcześnie bała się obejrzeć cały kojec i wychylała się tylko kawałeczek przed budę aby zjeśc i się załatwić. Stało się nieszczęście, bo skończył mi się łapówki;) Wróciłam się do domu po więcej i uznałam, że warto by było wziąc ze sobą smycz (i aparat:P). Tak w razie czego:) Wróciłam, znowy ścieżka z kiełbasek, Maleńka podekscytowana ale nadal ostrożna. Dała się pogłaskac (wytarmosic!) i wyraźnie lgnęła do wyjścia. No to zapięłam smycz (moment zapinania był też bardzo strachogenny) a po zapięciu - inny pies! :D Mordka wystrzeliła z kojca, kita do góry jęzor na zewnątrz i biegała jak szalona :D Nie wiem jak się czują mamy, gdy ich dzieci wygrywają konkursy ale pewnie właśnie tak się teraz czuję :D
  4. Dziękuję;) Ale aż mi głupio, bo tyle osób czeka na informacje o postępach, a ja nie mam dziś o czym opowiadać:( Dziś zrobiłyśmy może pół kroczku... 'Bawiłyśmy' się trochę.. w budzie (złodziejka rękawiczek). Łasi się do ręki, chętnie je, oczka błyszczące, nochal mokry i chłodny. Może te pazury jej przeszkadzają (@What May: co Ty na to?). A poza tym (wariatka:P) znalazłam coś takiego: [URL]http://www.psieranczo.com.pl/akupresura.html[/URL] i jeszcze: [URL]http://www.luckydoghealth.com/dogacupressurechart.htm[/URL]
  5. [quote name='sharka']Ależ się małej fajna pańcia trafiła :loveu:[/QUOTE] Dziękuję ^^ (oby Mała też tak zaczęła myślec:P) [quote name='Ajula']Pańcia jest wyrozumiała i pozytywnie nastawiona, dlatego będzie dobrze :smile:[/QUOTE] I już dzisiaj było dobrze;) No, prawie. Małymi kroczkami idziemy do przodu - dosłownie i w przenośni. Morka dzisiaj miała jakieś olśnienie, bo nagle (gdy byłam z nią w kojcu obok wejścia do budy) wyszła, przeciągnęła się, otrzepała i przypomniała sobie, że przecież nie miała wychodzić! I szybciutko się schowała:D Poza tym kolację również zjadła w mojej obecności i wielokrotnie wychodziła (ale na wszelki wypadek tylko na kilka centymetrów od budy) za smakołykiem;) Już nie mogę doczekać się jutra:D
  6. Aż zbyt bezpiecznie:eviltong: Ale pomysł faktycznie był trafiony, bo Maleństwo faktycznie ma miejsce, w kórym jest spokojna;) Dziś bez większych zmian. Mordka łasi się do ręki (w budzie:D), ma apetyt i załatwia się. Jutro posiedzę z nią tak długo, że może wyjdzie z litości;)
  7. Myślę, że jesteśmy już na dobrej drodze;) Maleństwo wystawiła dziś przednie łapki z budy i przeciągnęła się, po czym wystawiła caluteńką połowę swojego ciałka, żeby zjeść kawałki parówek leżące przed budą:eviltong: Oczywiście całośc odbyła się bardzo ostrożnie - nigdy nie wiadomo czy jakiś potwór nagle nie wyskoczy. Gdy wsunęła się do budy, położyła się zaraz przy brzegu i Księżniczka czekała na kolejne smakołyki ale tym razem już w środku;) Ufff...
  8. Biedne ich brzuszki:( Ale wiecie co...? Jest kupaaaaa! :D
  9. Wzloty i zatrzymania... Ładnie powiedziane;) - dzięki Mamy małe 'niusy'. Mała zjadła to, co jej zostawiłam wieczorem w misce. Wylizana jest bardzo dokładnie;) Oznacza to oczywiście, że piesa musiała się wyłonic z budy. Dodatkowo teraz jak u niej byłam, udało mi się ją nakłonic do wyjścia... Do połowy. Po chwili znowu jakby jej się coś przypomniało i wróciła. Śladów kupki ani siusiu nadal brak - to mnie najbardziej martwi. Już miałam w ręce telefon z wykręconym nr do weta ale cały ten proces dobrowolnego wychodzenia z budy musiałby zacząć się od nowa... @What May: specjalistów może na razie nie. Tym bardziej, że był dzisiaj 'postęp';) Co nie zmienia faktu, że jeśli nadal nic nie będzie z Morki wychodzić, to najpóźniej jutro wezwę weta. Z takimi rzeczami nie można za długo czekać... Trzymajcie kciuki (ja też mocno będę), jeśli coś zobaczę, to zaraz napiszę!
  10. W końcu mogłam obejrzeć filmiki (i brak parówek przebił wszystko) :D Dziś niestety niczym fajnym nie możemy się pochwalić, ponieważ Morka spędziła większośc dnia (tzn od ok 8.00 rano) w budzie... Błagania, prośby, rozmowy, nawoływania ani nawet parówki były bezużyteczne... Do pewnego tylko momentu wystawiała nos z budy, by sięgnąć po smakołyk ale, gdy docierałyśmy do granicy, że Mordka musiałby się podnieść w budzie i przysunąć, rezygnowała. Zaniosłam jej jedzenie, oczywiście pokazałam co przyniosłam, podsunęłam jeden kęs ręką (zjadła) i Mała widziała, że stawiam do przed budą i gdy po godzinie przyszłam, kolacja była nietknięta. Żeby noc nie była spędzona o pustym brzuszku, nakarmiłam ją z ręki. Zjadła bardzo chętnie większość tego, co było w misce i tyle. Michę zostawiłam obok budy. Nie wiem co dalej robić... Na razie 'przetrzymam' ją tam, gdzie chce siedzieć, tym bardziej, że nie ma powodów 'naglących' jak wczorajsza krew, aby ja wyciągać. Bardzo bym prosiła o jakieś propozycje rozwiązania, czy faktycznie czekać (nawoływać i nęcić smakołykami)... I jeszcze jedno: od czasu jak weszła do budy, nie znalazłam żadnych śladów ani łap, ani załatwiania się w kojcu więc Maluda trochę tego w sobie trzyma:(
  11. Dziękuję za miłe słowa! No to tak: mamy kolejne postępy! Morka dzisiaj SAMA weszła na samą górę strasznych schodów! Stało się to, gdy siedziałam w pokoju na piętrze. Usłyszałam cichutki stukot na schodach, a gdy wyszłam zobaczyłam na szycie schodów Morkę z wyrazem pyszczka "Gdzie ja weszłam?!" Tutaj chciałam wstawic zdjęcie strasznych schodów, aby przedstawić odwagę Maleństwa ale niestety internet mi szwankuje i wszelkie ładowanie zdjec, oglądanie filmów itp. nie wchodzi w grę;/ Kolejna rzecz: na chwilę wyszłam na dwór zostawiając Mordkę w domu. Gdy wróciłam zniknął gdzieś mój klapek. Nie musiałam się zbyt mocno szukac, bo kawałek wystawał zza grzecznej Morki, która przecież nie ruszała się z miejsca:eviltong: Była też niestety mniej przyjemna sprawa, gdy Mała poszła do swojej budy. Za nic nie chciała wyjśc, a robiło się coraz zimniej, poza tym na śniegu zauważyłam plamkę krwi (już ją calutką obejrzałam, źródła krwawienia nie znalazłam. Możliwe, że poduszka jej pękła podczas jednej z przebieżek) wiec chciałam sprawdzic, czy wszystko ok. Zachęcałam, powolutku, siedząc przy budzie ale Morka ani myślała nawet nos wystawic. W końcu trochę parówką i trochę smyczą udało się ją wydobyc. Ogonek oczywiście pod siebie, ale... Zaraz po wyjściu z kojca kita do góry i "ale fajnie, że wyszłam". Mamy tu chyba rozdwojenie jaźni;) Apetyt niezmiennie dopisuje i oby tak dalej, bo Mordka jak już pokazała jeśli chce, może naprawdę dać z siebie wiele:) P.s Arrgh!N ie wiem czy ta wiadomość nie pojawi się kilka razy... Z góry przepraszam (Za mój internet!). Pozdrawiam:D
  12. [IMG]http://imageshack.us/photo/my-images/853/imag0396m.jpg/[/IMG][IMG]http://imageshack.us/photo/my-images/4/imag0398kn.jpg/[/IMG][IMG]http://imageshack.us/photo/my-images/853/imag0396m.jpg/[/IMG][IMG]http://imageshack.us/photo/my-images/4/imag0398kn.jpg/[/IMG][IMG]http://img4.imageshack.us/img4/2700/imag0398kn.jpg[/IMG] [IMG]http://img853.imageshack.us/img853/826/imag0396m.jpg[/IMG] [IMG]http://img4.imageshack.us/img4/9828/imag0393i.jpg[/IMG] Mam nadzieję, że zdjęcia się pokazały;) Morka noc spędziła w swojej budzie - gdy poszłyśmy siusiu Mała zdecydowała, że tam zostanie. Musiałam bardzo sama ze sobą walczyć, żeby ją tam zostawić i nie biegać co chwilę, żeby sprawdzić czy na pewno niczego jej nie brakuje. Jak widac na jednym ze zdjęc puściłam ją dziś w ogródku ze smyczą. Mordka wracała na każde zawołanie, biegała, skakała, machała ogonem:) Te chwile szaleństwa były poprzedzielane chwilą opanowania "Chwila, co ja robię? Przecież nie znam tego miejsca, muszę się opanować!" Do domu znowu weszła, jakby tam wchodziła już miliony razy. Wspięła się nawet (sama!) na kilka stopni schodów:multi: I co też wydało mi się niesamowite - poinformowała mnie, że chce siusiu;) Zaczęła się wiercić, spoglądać to na mnie, to na drzwi i po raz pierwszy się odezwała - cichutko zapiszczała:eviltong: Właśnie, czy ona kiedykolwiek szczekała? :D
  13. No! Już jestem! Morka ma się świetnie, z resztą What May NN już zacytowała co do niej napisała o malutkiej:p Jesteśmy już po kolacji i zaraz spróbujemy zrobić siusiu :eviltong:
×
×
  • Create New...