Witam serdecznie :)
Planuję rozpocząć barfowanie i mam mały problem ze zbilansowaniem diety...rozpisywałam sobie jadłospisy, większość tematów barfowych na forum przeczytałam, na ich podstawie tworzyłam jakiś tam schemat posiłków, ale jakoś trudno mi to sobie wyobrazić w realu... Pies ma trochę ponad 10 miesięcy, ciągle rośnie, choć już nie tak intensywnie (teraz ma ok 88 cm) i waży 68 kg...do tej pory był na systemie mieszanym-sucha karma i gotowane pól na pół. Wracając do barfu: dawka: 10% m.c. na dzień (sugerowana w niektórych jadłospisach dla szczeniaków) to ogromna przesada (prawie 7kg dziennie). Myślałam o porcjach kilogramowych-pies je 3 razy dziennie, więc byłoby 3kg. Co myślicie? Wystarczy? Za dużo? Za mało? Po wstępnych testach taka 1-kilogramowa porcja jest dla niego do ogarnięcia, nie zostawi nic, zje za jednym podejściem ale i nie krąży z błagalnym wzrokiem żebrząc o więcej (zazwyczaj :cool3:)
Kolejne pytanie: jak mu przemycić warzywa? Załóżmy, że robię bilans tygodniowy. Więc mamy 21 kg pokarmu(zaokrąglamy dla ułatwienia do 20kg), z czego 20% to warzywa i owoce (czyli 4kg). Z tego powiedzmy 75% (3kg)to warzywa, 25% (1kg) owoce. O ile z owocami nie ma problemu, bo nawet więcej ich zjada (jedno jabłko dziennie to już pewnie ponad 2kg tygodniowo), to jak zbunkrować 3kg warzyw? Nie chcę mu robić z brzucha śmietnika i dzień w dzień serwować mu jakieś mixy. Wolałabym 2x w tygodniu zrobić dzień "papkowy" (czyli te nieszczęsne warzywa z podrobami, czy zmieloną np wołowiną dwójką, polikami, podgardlami itp) a resztę tygodnia zapełnić czysto (no, prawie czysto) mięsno-kostnym pokarmem. Ale z tego wychodzi 0,5 kg warzyw na posiłek, czyli połowa porcji-może tego nawet nie tknąć, bo za mało miąska :angryy: Czy można zastąpić część tych warzyw zielonymi żwaczami? Jeśli tak, to w jakim stopniu (tzn dając np. 1 kg takiego żwacza, ile surowych warzyw mogę psu odpuścić)? Nie wiem jak to będzie ze żwaczami, bo dostępność zerowa, ale spróbuję przyatakować w tej sprawie lokalną ubojnię. A jakieś inne pomysły na przemycanie warzyw?
Kolejny mój problem to podroby. Zakładając, że stanowią 15% części "odzwierzęcej", to tygodniowo powinien zjadać 2,4kg podrobów. Jakoś też dużo mi się to wydaje(choć maleństwo pewnie zrobi tak: :loveu: ). Proszę o opinie :) I jakie podroby podawać-więcej drobiowych? wołowych? Robić mixa w równych częściach (nerka, wątroba, serce, żołądek) czy któregoś więcej, któregoś mniej?
I jaki polecacie udział mięsnych kości w jadłospisie? Bo sporo na forum widziałam rozbieżności (od bodajże 20% do 80%).
Ile byście takiemu konikowi wpletli w tygodniowy jadłospis nabiału? Wyczytałam w którymś jadłospisie: codziennie rano kefir albo jogurt naturalny. Mnie to odpowiada, ale znowu: ile tego? Kubeczek 200g jest na 3 chlipnięcia...szkoda fatygi. Kubeczek 400g mógłby być? Pies ma skłonności do biegunek, więc takie wspieranie flory bakteryjnej byłoby wskazane-zauważyłam, że pomaga. Te (załóżmy) 400g odliczać od pozostałych posiłków, czy niech będzie w sumie te 3,4kg dziennie? A ile sera białego i mleka? Co z jajkami? (tzn żółtkami-wolę dać naturalnie surowe żółtko, niż ugotowane całe jajko-nie wiem czemu :roll: ) Sporo ludzi daje powiedzmy 1 jajko raz, 2 razy w tygodniu. Podawać 2x2 ze względu na gabaryty?
Do tej pory dostawał Caniviton-zostać przy tym suplemencie? Odstawić całkowicie? Stopniowo zmniejszać dawki? Jakieś jeszcze preparaty podawać?
Posiłki w ciągu dnia podawać równomierne, czy np 2 pierwsze lżejsze, a na noc trochę większy, żeby spokojnie przetrawił?
Po jakim czasie w organizmie pojawią się efekty takiej diety? Może inaczej-po jakim czasie zrobić psu badania żeby sprawdzić, czy wszystko jest w normie, czy coś w tej diecie trzeba zmienić?
Jeszcze się wytłumaczę-muszę sobie wszystko skrupulatnie rozpisać, rozplanować, poukładać, przeliczyć, przemierzyć i przeważyć, bo po porstu muszę-taka już jestem :oops: Później pewnie będę wszystko robić na czuja, ale muszę mieć solidnie dopracowany starter, nie chcę psu zaszkodzić, szczególnie, że jeszcze rośnie.
Pozdrawiam!