Czabi trafił do mnie 30 kwietnia wieczorem, nie myśleliśmy o drugim psie, chociaż Czabi już długo mi się podobał, bo przypominał mi moja poprzednią sunię. W kwietniu mieliśmy w domku tymczasowicza z Żorskiego Azylu dla psiaków i okazało się, że życie z dwoma psami nie jest takie trudne, postanowiliśmy więc wziąć Czabiego (Bo Franuś tymczasowicz) znalazł domek. Wiedzieliśmy, że Czabiego nikt nie chce, z ogłoszeń cisza od miesięcy, a Ci którzy go "adoptowali" zrezygnowali i powiedzieli, że góra do połowy maja może u nich być (chyba wybierali się za granicę, chociaż pani mocno z nim się związała, bo często pisze i pyta o Czabusia, więc nie chcę nikogo osądzać) Chcieliśmy go wziąć na tymczas, ale mieliśmy też świadomość, że przed wakacjami trudno będzie mu znaleźć dom. Ja cały czas gdzieś w środku chciałam go na stałe, moje dzieci też, (tym bardziej że bardzo przeżyły wyjazd Franusia) widząc go zaledwie na zdjęciach, pozostał mąż, któremu Czabi też się podobał, ale nie był do końca pewien. Jednak jak Czabi do nas przyjechał, usiadł, wypiął klatę i spojrzał mężowi w oczy, ten od razu stwierdził, że zostaje u nas. I tak to wszyscy byliśmy wreszcie jednej myśli, a Czabuś zyskał domek. To kochany psiak, ciągle wszystkich wylizuje, bawią się z Milusią, jest taki przytulasty i bardzo grzeczny, spokojny. A jednocześnie jakby nie chciał się narzucać, taki powściągliwy i nieśmiały.
Ma jedną wadę i nie wiem, czy to dlatego nikt go nie chciał i był w schronisku... Czabi lubi uciekać, normalnie chodzi na smyczy, ale czasem jak otworzy się drzwi do mieszkania (a mieszkamy na parterze) nie reaguje na nic, tylko zwiewa. Wraca za jakiś czas, ale boję się, żeby coś mu się nie stało, bo przechodzi przez ulicę. Mam nadzieję to się zmieni, jak zrozumie, że już u nas zostaje, ale do końca nie wiem. Tak czy siak, bardzo go lubimy, podbił nasze serca szybko i bardzo skutecznie :-)