Proszę o pomoc. Kiedy zmarła moja poprzednia Pani, trafiłem do schroniska. Byłem tam bardzo nieszczęśliwy i gryziony przez inne psy. Na szczęście wreszcie zostałem adoptowany. Zamieszkałem u fajnych Państwa w domu z ogrodem.Wreszcie przybrałem na wadze. Teraz po roku, w środku zimy, zostałem oddany do tego samego schroniska. Wpadłem w panikę, biegałem jak oszalały po terenie schroniska. Nie mogę uwierzyć, że mnie tu zostawili. Mam tu być już zawsze??
Fred ma około 6-8 lat i jest średnio urodziwym kundlem o posiwiałej mordce. Sprawia drobne problemy wychowawcze (zdaniem weterynarza niewielka pomoc behawiorysty powinna być wystarczająca). Lubi być głaskany, przymila się, leży przy łóżku bo chce być blisko. Słucha się nawet obcych osób, lubi grać w piłkę, uwielbia spacery (zawołany natychmiast przybiega). Sam w domu - idealnie grzeczny. Ale nikt go nie chce...
Mądrzy, odpowiedzialni ludzie, miłośnicy psów - gdzie jesteście?
Bardzo proszę - Pomóżcie!!
Szczegółowe informacje o Fredzie, zdjęcie Freda - mail: [EMAIL="arica@acn.waw.pl"]arica@acn.waw.pl[/EMAIL] (sprawdzam wieczorem) lub pod numerem 601 159 829. Agata