Słuchajcie - ja nie neguję i nie palę tych ludzi, jako DT. Nie twierdzę, że nie mają wielkiego serca do zwierząt i nie są w stanie pomagać. Warunki, które zastaliśmy odbiegały tym, jakie powinna mieć TA konkretna sunia. Styropianowa buda obita deskami (tak to najlepiej określić) - i to niezbyt grubymi (poprzedni lokator tego kojca wyjadł cały przedni róg), wielki otwór bez przedsionka, buda wyściełana starą kurtką... wybaczcie - ale to nie są warunki dla domowej suczki. Nawet na 2-3 dni.
Z deszczu pod rynnę. Najpierw wywalona z domu, mieszkała na klatkach schodowych... z (ciepłej i suchej) klatki schodowej do kojca przy temperaturze -5 (a byliśmy tam ok. 14tej-15tej). Po 2 minutach biegania po śniegu, już się trzęsła. Bez zastanowienia wskoczyła do samochodu, jak tylko otworzyliśmy drzwi. Sami się nad tym zastanówcie. /
Oczywiście była możliwość od razu sprawdzić, jaki ma stosunek do kota... ale ta pani zastrzegła, że i tak kilka pierwszych dni spędzi w kojcu - bo ona ma małe dzieci i obcego psa nie wpuści do domu. Jest to pewnie dla wielu zrozumiałe.
Z pewnością ta rodzina może pomóc wielu psom... zachowajcie kontakt, sprawdźcie sami.
Ja podjęłam taką decyzję i uważam, że Salma zasługuje na coś więcej.