Witajcie,
mam na imię Magda, z mężem zakochaliśmy się w Brysiu. Moje doświadczenie, jeśli chodzi o opiekę nad psami jest blisko 18- letnie... nie dawno pożegnałam swojego 18 letniego przyjaciela.Walczyliśmy dzielnie z Alfim o jego zdrowie ponad rok...rehabilitacja oszczędziła wątrobę i żołądek dzięki Pani Halince(która zna również Lolusia z fundacji Braci mniejszych) uratowała nas, leki p. bólowe do pyszczka trafiały kiedy zmieniała się pogoda i widać było, że piesek gorzej chodził. Kilku weterynarzy, którzy go badali, nie dawali szans "bo stary" a ja walczyłam, spędziliśmy razem cudowny rok, w którym Alfi robił to co lubiał najbardziej-gonił ptaki na dworze:) jednak przed wigilią, coś w nim zgasło...nie było walki ani woli życia, oczy przestały świecić i tylko leżał, płakał i smutniał.... nic nie pomogło tym razem...30 grudnia poddałam się i w ciężkim żalu pochowałam swojego przyjaciela na cmentarzu dla zwierząt w Bytomiu... Żaden pies go nie zastąpi i nie będzie taki jak on.. jednak chciałabym Wam obiecać, że Brysiowi dam najlepszy dom i będę go kochała tak samo bardzo jak Alfiego, ponieważ oboje będą mieli miejsce w moim sercu :)
Pozdrawiam Was i życzę zdrowia dla Waszych przyjaciół aby każdy z nich nie został nigdy skręślony przez jakiegoś "weterynarza" który patrzy na psa przez pryzmat wieku ...
Magda