Jump to content
Dogomania

Luniia

Members
  • Posts

    6
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Luniia

  1. Chcieliśmy żeby urodziła ,bo nigdy wcześniej nie miała małych. Tak,właśnie wróciliśmy od weta. Wszystko jest ok. Oprócz tego ,że ma piasek w pęcherzu. Lekarz zalecił nam stosowanie specjalnej karmy,która jest podobno bardzo skuteczna. (RC Urinary)
  2. zwróciłam się do Was z prośbą o pomoc ,a zamiast tego ciągle jestem krytykowana;/. "Sensowniej byłoby namówić ewentualnych chętnych na psiaki na adopcję szczeniaków, które już są na świecie, niż zbierać zamówienia na ledwo poczęte przypadkiem kundle :-(" a te które miały się urodzić oddać do schroniska? W tamtym momencie martwiłam się o moje psy a nie o te ze schroniska. Bo na pieski ze schroniska namawiam ludzi jak tylko jest okazja. Zawiodłam się bardzo na Was ,bo w sumie otrzymałam tylko 2 porady. Mam nadzieję,że następnym użytkownikom pomożecie zamiast tylko krytykować !
  3. Wiem,wiem. Do tego weta od zawsze miałam jakieś nieprzyjemne odczucia. A że jest to jedyny wet w Tuchowie(malutkie miasteczko) no to gdy pojawiły się komplikacje tylko na niego mogliśmy liczyć. :(
  4. [B]Sylwia M.[/B] pierwszego pieska zjadła ,ale później go zwróciła. Cały czas byłam przy niej i ją obserwowałam . Reszty nie zjadła. Dziękuje za odpowiedź :) [B]abilab[/B]- nie potrzebnie się złościsz. Doskonale zdaję sobie sprawę z sytuacji w schroniskach . Niedługo mamy zamiar zaadoptować drugiego pieska gdyż dziadkowie mają domek.:p I to właśnie ich piesek był ojcem maluszków(też wzięty ze schroniska). Obecnie mieszkam z dziadkami.Ale po powrocie do swojego mieszkania mamy zamiar zaadoptować jakiegoś starszego pieska,któremu będziemy mogli pomóc :). Moja sunia jest w tej chwili pod moją opieką i obserwacją a od jutro zaczynamy objazd pobliskich weterynarzy. Chce mieć 10000% pewność ,że żaden piesek w niej nie został. Więc bardzo proszę nie uważajcie mnie za jakąś osobę bez serca,brutala,bo Wasza opinia jest mylna.:). Jak już pisałam pieski miały już wybrane domki. No ale stało się jak się stało niestety. Dziękuje za odpowiedzi. I pozdrawiam gorąco
  5. Suczka była kupiona przez mojego wujka ,nie mam informacji dokładnych skąd.Miałam wtedy 10 lat. Niby z hodowli. No ale niunia rodowodu nie ma. Ja obecnie mieszkam w Tuchowie. I przy porodzie był wet. stąd ale wcześniej jeździliśmy do Tarnowa. Śluzu nie zaobserwowałam ,gdyż dopiero wczoraj wróciłam ale Sari cały czas się wylizuje. Zaczynam ją dokładniej obserwować ,a do weta jedziemy jutro . Tylko nie wiemy już jakiemu ufać a do Bytomia ciągnąć jej pociągiem niestety nie będę:( . A z piesków się cieszyliśmy ponieważ wszystkie miały już "ustalone" domy więc nie ma powodów do obaw ,że wylądują w schronisku czy na ulicy. Nie dopuściłabym do tego,jestem osobą odpowiedzialną i wiem jaki obowiązek wiąże się ciąża pieska :) Sunia będzie sterylizowana tak szybko jak to będzie możliwe mimo ,że wet.zalecał dopuścić ją jeszcze raz. Ale to za dużo stresu dla nas i dla niej. Mleka nie ma. Mam o tym wszystkim pojęcie,interesuje się tym ,ale jestem tylko laikiem więc wiadomo ,że sama niczego nie stwierdzę. Najbardziej martwi mnie właśnie możliwość pozostania szczeniaka. Łożyska zostały wydalone. Przez cały poród byłam obok niej i dokładnie ją obserwowałam. Oprócz oksytocyny dostała zastrzyki na wzmocnienie macicy. Niestety nie wiem jakie.
  6. Witam. Mam mały problem z suczką. Zacznę od początku ponieważ sprawa jest troszkę skomplikowana. Mam suczkę rasy Golden Retriever ,ma 7 lat. Była kilka razy dopuszczana ,ale niestety nic z tego nie wyszło.Przez to nie była pilnowana podczas cieczki i stało się. Zaszła w ciąże z mieszańcem. Piesek ma ok 1.5 roku niewiele większy od niej. Cieszyliśmy się ,że w końcu będzie miała dzieciaczki.Byliśmy na usg 5.12 . Wykazało ok.[B][U]5-6 [/U][/B]piesków.Rozwijały się dobrze,serduszka biły.27.12 o 12;02 urodził się pierwszy piesek.Był maleńki i martwy. Następnie akcja się zatrzymała o 17 dostała oksytocynę i zastrzyki wzmacniające. Kolejny piesek był dość duży ,ale też martwy. I znów zatrzymanie akcji. o 21 pojechaliśmy do weta,dostała zastrzyki i zrobił jej USG.[B][U]USG[/U][/B] [U][B]wykazało tylko1 pieska[/B][/U] i też był martwy. Na pytanie co się stało z tymi 2-3 pieskami ,które wykazało wcześniej robione USG nie otrzymaliśmy odpowiedzi.:shake:Wet stwierdził jeszcze ,że sunia nie ma pokarmu (wcześniej miała bardzo dużo). Trzeciego pieska urodziła w trakcie siusiania 28.12(!).W trakcie porodu wychodziła tylko na smyczy więc gdyby inne pieski urodził się w ten sposób na 100% wiedziałabym o tym. Więc moje pierwsze pytanie brzmi:[U]wie ktoś z Was co mogło się stać z tymi pieskami które ,że tak powiem "zaginęły"?[/U] .No a teraz druga część moich obaw. Wiem,że sunia może być podłamana itp. I owszem jest smutna. Ale jej zachowanie jest niemalże takie same jak przed porodem(!) .Kręci się,ciężko sapie , a dziś zaczęła kopać w legowisku tak samo jak w dniu porodu. Jak może być tego przyczyna? Co robić? Na wetach się tu troszkę zawiodłam każdy mówi co innego,a w internecie też niczego konkretnego znaleźć nie mogę. Bardzo proszę o pomoc i z góry dziękuję :) Pozdrawiam cieplutko:p
×
×
  • Create New...