To jedna z największych zalet zwierzaków - przy nich nie można mieć złego humoru! Choćby nie wiem jak ciężki był dzień, to gdy mój Morfi wskoczy mi na kolana, po prostu nie mogę powstrzymać uśmiechu :) I zawsze to o jeden więcej zadowolony psiak, kiedy mieszka z rodziną, od której czerpie tyle szczęścia, ile sam jej w odwecie daje :P A jeśli - jak mówisz, dodatkowo uda się zmienić sposób, w jaki pozostali domownicy postrzegają zwierzęta - to już pełny sukces :D U mnie niestety nie udało się to do końca, bo moja mama ma niewyjaśnioną fobię w stosunku do kotów, której sama nie potrafi wyjaśnić - do tej pory nie wie, czy po prostu się ich boi, czy zwyczajnie za nimi nie przepada, ale gdy ją o to pytam, odpowiada ze śmiechem, że w poprzednim życiu musiała być myszą; cóż, to by wszystko wyjaśniało! :D A w przypadku siostry - chodzi o względy zdrowotne, bo - jak utrzymuje - ma alergię na wszystko, co się porusza. W pewnym stopniu to prawda, bo rzeczywiście w dzieciństwie stwierdzono u niej uczulenie na sierść, ale nigdy nie zauważyłam, by w towarzystwie psów miała widoczne objawy, więc podejrzewam, że nie do końca jest ze mną szczera... :P Co prawda, między mną a siostrą, jest "tylko" 5 lat różnicy, ale często - głównie gdy byłam młodsza, miałam wrażenie, że z rozkoszą wypomina mi każdy jeden rok, który dzieli mnie od jej wspaniałego wieku :P Jednak to chyba normalne; bez względu na to, jak dobry byłby kontakt między rodzeństwem, zawsze znajdzie się okazja do drobnych uszczypliwości na temat różnicy wieku; aczkolwiek - jakby nie spojrzeć, ma to swoje dobre strony i dzisiaj miło wspominam te słowne utarczki! :D Pamiętam, jak w wieku około 7-8lat, jako smarkacz jeszcze, chciałam zawsze dołączyć do starszych znajomych siostry, kuzynów - bo w rodzinie byłam najmłodsza i to często było przyczyną konfliktów; bo albo ja się obrażałam, że nie chcą mnie przyjąć do swojej "paczki", albo to rodzice chcieli, żeby siostra się ze mną bawiła, a ona była zła i absolutnie nie zgadzała się na spędzanie czasu z małą smarkulą, hihi :) Ale patrząc z perspektywy czasu, bez niej byłoby o wiele mniej zabawnie, a gdyby jeszcze zabrakło zwierzaków, życie byłoby szare i ponure! :P Uff, ale się rozpisałam... wybacz, zdarza mi się, że po prostu nie potrafię przestać pisać, dopóki nie wyrażę wszystkiego, co gdzieś tam mi się obija w kątach głowy :P