Witam, mam ogromny problem z moim psem. Weterynarze próbują go wyleczyć już on niemal roku. Wszystkie objawy początkowo wskazywały na świerzbowca, jednak został on wykluczony. Później pewien weterynarz stwierdził, że to jednak nużeniec. Faktycznie wszystkie objawy na to wskazywały. Normalne leczenie za pomocą leków nie pomagało.
Postanowiliśmy spróbować "kąpieli boraksowych". Efekty przyszły dość szybko. Pies przestał się drapać, skóra była chłodniejsza, zanikał łupież, a grzbiet zaczął porastać nową sierścią.
Po ok 1,5 miesiąca niestety wszystko wróciło do normy. Od nowa zaczęło się swędzenie gródki pod skórą, drapanie, łysienie na grzbiecie, karku i brzuchu i ten mysi zapach bardziej intensywny niż poprzednio.
Piesek jest coraz słabszy. POMOCY!