Cieszę się, że jest w domu tymczasowym. Nawet jeśli to nie jest ten pies. Jak rozmawiałam z ludźmi z tego osiedla (to zamknięte osiedle, nowo wybudowane) to pojawiał się on tam co jakiś czas już od wakacji. Nie wyglądał na zabiedzonego, ale lekko przestraszony był. Miejsce, umaszczenie i wiek psa by się zgadzało. Miał na sobie obroże, taką cienką, nie ze skóry i z materiału. To jedyna charakterystyczna rzecz jaka jestem w stanie sobie przypomnieć. Bardzo mi było żal tego psa, jak zniknął zaraz po moich telefonach do schroniska, myślałam, że może wrócił do domu. Do końca mojego pobytu (22 grudnia) w Szczecinie na tym osiedlu ani w pobliżu się już nie pojawił.