Koniec i początek, 2025 odchodzi, na 2026 czekamy z nadzieją na lepsze, lub choćby nie gorsze jak 2025 i niech się nam wszystkim spełni.
Czas mi się skurczył i ciągle mnie goni, już ledwo zipię
Ledwo zamknęliśmy popowodziowe remonty, to mama tak podupadła na zdrowiu, że przestała chodzić, POCHP zajęło już tyle płuc, że nawet rozmowa ją męczy, co chwilę karetka. Niestety do szpitala nie chce iść, kategorycznie odmawia. A ja jak bilardowa kula, obijam się między domem, mamą, lekarzami.
U Mimi constans, jak było tak jest, tylko ja i dłuuugo nic, później mój brat i koniec.
Ostatni jej wyskok to pogryzienie eMa, z Mimi nie ma żartów.
Córki partner (Amerykanin), jak zobaczył Mimi (w święta), to stwierdził, że to nie jest pies tylko kojot, całkiem poważnie, myślałam że się popłaczę ze śmiechu.
Kochani, wszystkiego dobrego na kolejne 365 dni.
Szczęśliwego Nowego Roku!