przyszłam do pracy a przy kanapie jeszcze stała miseczka z wodą Krysi i chrupki...
powklejam te zdjęcia, których nie pokazywałam.nie umiem składnie nic w tej chwili napisać...
od kilku dni chodzimy z olką zapłakane, każdy kąt w domu przypomina nam o tym, że jej nie ma...
brak mi jej oczu we mnie wpatrzonych, jej stękania, dreptania, nosa w oku o poranku, nosa w oku na dobranoc, trykania głową do pieszczot, głowy przyklejonej do mojej nogi na spacerze..
są różne psiaki, każdy ma swój urok, ale Krychna była WYJĄTKOWA i nic jej nie zastąpi