Tyle tu nieszczęścia ostatnio się wydarzyło... Nie wiem co powiedzieć. Współczuję i jednocześnie podziwiam Cię, Mari, że to wszystko dzielnie znosisz. Nie poddajesz się by pomagać dalej.
Kawał czasu mnie tu nie było. Nie wiedziałem. Bardzo współczuję. Nawet nie wiem co powiedzieć bo za raz myślę o moich kotach, ich wieku i zdrowiu. Trzymajcie się...