Witam
Miałem dzisiaj problem z zadławieniem z moją trzy miesięczną suczką husky, zadławiła się suchą karmą royal canin. Wróciłem z wieczornego spaceru i po spacerze chciała zjeść, zadławiła się zaczęła się krztusić, kilka "chrupków" wypluła i następne zaczęła się dusić aż się przewróciła i krew ze śliną zaczęła jej lecieć z pyszczka, przestała oddychać i zaczęła jej lecieć niekontrolowana rzadka kupka, więc szybko ją zabrałem i pobiegłem z nią do weterynarza (całe szczęście mieszka kilka domów dalej), udało się "wylać z niej" krew zmieszaną chyba ze śliną i udało się przywrócił oddech, dostała jeszcze dwa zastrzyki i mam przyjść jutro rano. Problem w tym, że martwię się o nią gdyż strasznie charczy i ma cały czas krótki, szybki oddech, do tego strasznie się slini, noc mam i tak z głowy bo cały czas siedzę przy niej, już zaczyna wstawać i stara się chodzić. Jak myślicie, wyjdzie z tego? Bo wygląda to strasznie i boję się o nią, że nie przeżyje tej nocy:( mogę coś jeszcze zrobić?